FINAL FANTASY VII : ADVENT CHILDREN

 

Gatunek - akcja, przygoda, sci-fiction,  Produkcja - 2005 Japonia Reżyseria - Tetsuya Nomura, Takeshi Nozue Rodzaj - Film  Czas.- 102 min     

 

RECENZUJĄ - ROGER & DIE

             

 Od czego należałoby zacząć tę recenzję ? Na pewno od tego ,że FF7 to gra kultowa. Gra którą kochają miliony graczy na świecie. Gra której można by postawić pomnik. Dla niektórych to wręcz świętość której nie powinno się tykać. Square po finansowej klapie jakiej okazał się FF: Within Spirit dużo ryzykowało biorąc się za kolejną pełnometrażową produkcje. Tym bardziej ,że dotykali drażliwego tematu. Wiele było sporów na temat czy powinno się kontynuować i rozgrzebywać fabułę FF7. Jedno jest pewne. Zarówno sceptycy jak i zapaleńcy wyczekiwali tej produkcji na szpilkach...

           Ja zacznę od tego że FF WS mi się podobało, więc nie wiem co się czepiasz. Ale co do FF7 to niestety masz rację że dla większości jest to świętość czego szczerze nie rozumiem bo ja w sumie aż tak bardzo jej nie lubię XD. Oczywiście cieszę się że w końcu zdecydowali się zrobić ten film bo jest boski.

          
Pole do popisu producenci mieli naprawdę wielkie gdyż wielowątkowość fabuły FF7 jest nie do opisania. Zacznę może od tego ,że fabularnie film niestety nawet w połowie nie dorównał oryginałowi. Scenariusz jest prosty mamy proste pytania i jeszcze bardziej proste odpowiedzi. Dla fanów fabularnie będzie to może nie klapa ale na pewno niedosyt. Za to dla ludzi nie będących w temacie Advent Children może okazać się niezrozumiały gdyż jest tu mnóstwo odniesień, terminów i sytuacji których zwykły widz nie obcujący wcześniej z grą po prostu nie skojarzy. Akcja filmu rozgrywa się dwa lata po wydarzeniach z gry. Na zgliszczach Midgar powstało nowe futurystyczne miasto. Niestety ludzie zaczynają chorować na tajemniczego wirusa na którego jak do tej pory nie znaleziono antidotum. Do tego pojawia się grupa ludzi obdarzona niesamowitymi mocami i dążąca do odnalezienia głowy Jenowy. Jakie są ich cele ? Czy koszmar powróci ?....

         
 To prawda, fabularnie nie jest zachwycająca, i dla niewtajemniczonych może to być jakaś czarna magia, i takowi mogą się jedynie zachwycać boską grafiką ale nawet samo to wystarcza (przynajmniej dla mnie by wystarczyło gdybym była takim kimś). Nie będę nic konkretnie o fabule mówić bo chyba już wszystko ująłeś co było do ujęcia, żeby nie spolerować za dużo XD.

          
   Dobra decyzja spoilerów nie lubimy. Wracając jednak do tematu daleki jestem jednak od zmieszania tego filmu z błotem. Fakt fabuła mogłaby być lepsza. Zdaje sobie nawet sprawę z tego ,że producenci żerują na naszym sentymencie do FF7 i, że jest to typowe odcinanie kuponów. Film ewidentnie zrobiony jest dla pieniędzy. Ale nawet znając te fakty nie mogę przejść koło niego obojętnie. To jest po prostu magia Final Fantasy. Możliwość zobaczenia w akcji Clouda i reszty spółki wygrywa z racjonalnym podejściem i po raz kolejny daje się wessać w świat który zabrał mi z życia dziesiątki godzin. I mimo, że nie wszystkie postacie pojawiają się na ekranie tyle czasu ile byśmy chcieli to zważywszy na fakt iż jest to półtoragodzinny film a nie gra na pewne cięcia trzeba było się przygotować. W zamian mamy większość znanych miejscówek z gry jak wspomniane Midgar, sławny krater, pamiętna autostrada, kościół w którym Aeris sadziła kwiaty i wiele innych. Do tego genialni Rude i Reno dbają oto by uśmiech towarzyszył nam przy każdej akcji z nimi w roli głównej. W pewnym momencie złapałem się nawet na tym, że czekałem na ich kolejne pojawienie się. Uniwersum FF7 było bogate i w filmie zobaczymy wszystkie kluczowe postacie plus kilka całkiem nowych. Może nie w dawkach na jakie czekaliśmy ale na pewno przysporzy nam to wiele radości. Zresztą motywów humorystycznych jest naprawdę sporo i na tym polu film spisał się świetnie.

             A tylko byś spróbować zmieszać z błotem takie arcydzieło.. to wiesz, miałbyś porachunki ze mną! ?
(R: zaryzykuje XD ) Zgadzam się ponownie co do fabuły, nie jest genialna, i owszem zrobione jest wszystko dla pieniędzy ale czyż nie jest takie życie? Ja również żałuje że tak krótko niektóre fajne postaci były pokazywane ale tak to już jest, w filmach robią tak samo, też wszystko tną. Mnie świat 7-mki nie zabrał tyle godzin co tobie ale muszę przyznać że po obejrzeniu filmu nabiera się ochoty na ponowne zagranie, przynajmniej w moim wypadku. Lokacje były doskonale dopracowane, jak w grze. No i tak, oczywiście moi ulubieni bohaterzy! Rude i Reno <3 Ja ciągle czekałam tylko dla nich! Tylko dla nich można oglądać ten film <3. Co do nowych postaci, są równie fajne co stare, szczególne Kadaji sam miodzio XDD.

            Tak desing jest naprawdę świetny. Co się zaś tyczy wykonania…. to co dzieje się na ekranie nie sposób opisać słowami. Animacja komputerowa po prostu wymiata i nie ma w tej chwili filmu który mógłby dorównać Advent Children w tej kwestii. Wszystkie sekwencje walk, pościgów są po prostu przecudne i wyreżyserowane w mistrzowski sposób. Są zwolnienia akcji, zabawa kamerą, zbliżenia, najazdy czysta orgia. Jeśli nie dla fabuły to dla tych scen wypada film obejrzeć. Nie zabrakło wykorzystywania materii, limit breaków, a nawet walki z summonem. Jest wymachująca nogami na wszystkie strony Tifa, jest Barret i jego gun (bez skojarzeń) i reszta paczki których kolejne akcje wrzucają banana na twarz. Sceny walk to czysta poezja. Niezwykle realistyczne twarze, mimika która zapiera dech w piersiach, efekty świetlne, krajobrazy. Nie zawiódł też Uematsu który po raz kolejny stworzył świetną ścieżkę dźwiękową remiksując przeważnie stare kompozycje ale i dorzucając kilka nowych ostrych gitarowych rifów. Nie można mieć tez zastrzeżeń do dubbingu tu jak zwykle Square nie zawiodło pozwalając nam jeszcze bardziej przywiązać się do bohaterów opowieści.

              Oj tak, tak, grafika robi coś więcej z człowiekiem, nie tylko wymiata, ale spacza twoją psychikę w sposób miły i przyjemny. Czasem fajnie tak popatrzeć na takiego Adventa i porównać go z filmikami z np. FF7. Ponownie się z tobą musze 100% zgodzić, walki, pościgi, wszystko jest po prostu boskie, walka z summonem jest wymiatająca, Cloud w tej walce jest wymiatający a do tego jego miecz jest mega wymiatający <3! Oczywiście co do Clouda trzeba jeszcze powiedzieć że zrobili z niego trochę Emo boya, małego zagubionego i bu. Inne postaci były super odwzorowane a muszę ci powiedzieć że gun Barreta jest maksymalnie skojarzeniowy XD. Ah no i Uematsu, On chyba nigdy nie zawodzi prawda? Cały soundtrack z filmu jest wspaniały, ah ależ ja się zachwycam. Co do dubbingu to ja również nie mam zastrzeżeń, jest niezły XD.

               Czas więc na podsumowanie.. Fabuła przynosząca niedosyt, i genialne wykonanie. Tak krótko można scharakteryzować film. Na pewno każdy fan obejrzy nie każdemu jednak przypadnie do gustu. Ja przymrużyłem oko na niedociągnięcia fabuły i sceny w których prawa fizyki nie obowiązują. Ten film trzeba obejrzeć nie nastawiając się na głęboką przemyślenia ale na efektowna rozrywkę. Bo gdy emocje opadną i nacieszymy się wszystkimi efektami i nawiązaniami do gry nie będzie czego szczególnie zgłębiać. Mi się podobało chodź oczekiwałem czegoś bardziej ambitnego. Jednak inne nie zawsze oznacza złe. Jako film Advent Children spisuje się bardzo dobrze jako kontynuacja kultowej gry pozostawia niedosyt. Tyle.

                   Cóż mnie również nie przeszkadza nie do końca udana fabuła, bo reszta była boska. Co do praw fizyki czy masz na myśli wspaniałe włosy Clouda który prawdopodobnie użył Taft na każdą pogodę? XD Ja nie oczekiwałam na nic wielkiego fabularnie, za to na coś wielkiego graficznie no i to dostałam więc nie mam co narzekać. Jak dla mnie nie można tego uznać jako kontynuację, Moja kontynuacja wygląda zupełnie inaczej, i dobrze mi z ty.

ROGER: 8- / 10
DIE: 8+ / 10

OCENA  :    8/10

Plusy:
* genialne wykonanie !!! 
* akcja, akcja, akcja
* desing bohaterów
* oprawa audio
* wspomnień czar :)
Minusy:
* fabuła mimo wszystko pozostawia niedosyt....       *....co niektórzy odbiorą jako profanację Final Fantasy VII