|

AUTOR HIMEKO
Japońskie
Nastolatki
Współczesna Japonia jest krajem wielu sprzeczności. Spacerując po ulicach
Tokio co krok można się natknąć na przykłady połączenia wartości
tradycyjnych ze współczesnymi, nieraz zaczerpniętymi z za oceanu. Przykładem
może być chociażby reklama piwa Asahi Dry przedstawiająca młodą Japonkę w
kimonie pijącą ten złoty napój. Aby zrozumieć japońską fascynacje zachodem
należy się wpierw przyjrzeć historii tego kraju. Po przegranej Drugiej
Wojnie Światowej cesarz Hirohito został zmuszony do zrzeczenia się swej
boskości (według japońskich legend rodzina cesarska wywodzi się od Amaterasu
– pradawnej bogini słońca) i po raz pierwszy przemówił do ludu. W tym czasie
wojska amerykańskie stacjonowały na terenie Japonii (na Okinawie mają swoją
bazę do tej pory, przez co ta część wyspy przypomina bardziej Stany
Zjednoczone niż Japonię) i miało to duży wpływ na amerykanizacje zamkniętego
i bardzo nacjonalistycznego japońskiego społeczeństwa. Od tego czasu w Kraju
Kwitnącej Wiśni trwał bardzo silny nacisk by w rozwoju zarówno
technologicznym jak i gospodarczym dogonić Europę i Amerykę. W latach
70-tych mydlana bańka zaczęła powoli pękać – japońska młodzież, zmęczona
nieustanną gonitwą by cały czas dążyć do „lepiej”, „szybciej” i „więcej”,
zaczęła się buntować.
Badaczka kultury japońskiej, Joanna Bator, bunt japońskich nastolatek nazywa
„rewolucją dziewczynek”. Zaczęło się niewinnie – od przerabiania i
ozdabiania znaków podczas pisania. „Dziewczynki” zaczęły pisać w poziomie,
zamiast tak jak całe społeczeństwo – w pionie , a kanji, hiraganę i katakanę,
trzy japońskie alfabety, zaokrąglać lub dorysowywać serduszka bądź małe
postacie. Zanim ktokolwiek w Japonii zdążył zareagować, bunt ogarnął 5
milionów nastolatek, które wszędzie używały swojego zmienionego stylu pisma
nazywając go „kawaii”, czyli po prostu słodkim. Możliwość zysku szybko
zauważyli japońscy producenci, którzy od razu zaczęli sprzedawać gadgety dla
słodkich dziewczynek, od papeterii w latach 70-tych do wszelkich produktów
codziennego użytku obecnie.

Na
dobre prawdziwy boom na kulturę „kawaii” rozpoczął się w latach 80-tych.
Niemały w tym udział miała debiutująca wtedy piosenkarka muzyki pop Matsuda
Seiko. Gwiazdka śpiewała skoczne i wesołe piosenki, przywdziewała różowe
sukienki z falbankami i w wywiadach słodko chichocząc specjalnie modulowała
głos by brzmiał na bardziej dziecinny niż był w rzeczywistości. Idolka od
razu zdobyła niesamowitą popularność, jej płyty zawsze trafiały na pierwsze
miejsce najważniejszej listy muzycznych przebojów, ORICON, a rzesze fanek
starały się naśladować jej sposób bycia. Seiko stała się prekursorką nurtu „burikko”,
czyli tłumacząc dosłownie „udawane dziecko”. Była ucieleśnieniem fantazji
erotycznych zapracowanych japońskich salarymanów oraz niedoścignionym wzorem
dla nastolatek, których ślepa pogoń za modą doprowadziła do powstania
kultury lolitek.
Jeśli
chciało by się przestawić typową japońska nastolatkę jej opis wyglądał by
następująco. Proste lub kręcone, zniszczone farbowaniem długie włosy blond
lub w którymś z odcieni brązu, mocny makijaż w jasnym kolorze, niebieskie
lub zielone soczewki kontaktowe, skóra przyciemniona na solarium, w dzień
powszedni mundurek z obowiązkowo podciągniętą wyżej plisowaną spódniczką i „ruuzusokusu”
(od pochodzących z angielskiego słów „loose socks”, czyli luźne skarpetki*
,
a w weekend fantazyjne i w jaskrawych kolorach ubranie odsłaniające jak
największą długość nóg oraz buty na platformie lub wysokim obcasie.
Kwintesencją stroju są jednak odpowiednio dobrane akcesoria – torebka i
breloczki wiszące przy telefonie komórkowym. Zarówno ubranie jak i wszelkie
dodatki powinny pochodzić ze znanych sklepów. W Japonii nie istnieje coś
takie jak „No Logo”, produkty z metkami mają swoją wartość, nieraz znacznie
wyższą niż ich identyczne odpowiedniki na Zachodzie. Posiadanie najnowszego
modelu torebki Louis Vuitton bądź Chanel zapewnia młodej dziewczynie
poważanie wśród rówieśniczek**. Oczywiście od razu rodzi się w głowie
pytanie, skąd Japonki biorą pieniądze na kosztujące ponad 100 tysięcy jenów
akcesoria. Kieszonkowe dostawane od rodziców z reguły nie wystarcza na takie
luksusy, więc często „lolitki” uciekają się do prostytucji. Ponieważ wielu
mężczyzn w średnim wieku ma kompleks lolity (w Japonii używa się
stwierdzenia „roricon” od angielskiego „lolita complex”), znalezienie
potencjalnego klienta nie jest problemem. Młode dziewczyny ubrane w mundurki
szkolne, które są magnesem na mężczyzn, przechadzają się po centralnych
dzielnicach Tokyo, takich jak Shibuya czy Roppongi, oferując mężczyznom
randkę kończącą się zazwyczaj wizytą w Love Hotelu*** w zamian za sumę nawet
50-ciu tysięcy jenów. Taki proceder nazywany jest „enjo kōsai”, co dosłownie
oznacza opłacaną randkę. Jak pokazują badania telewizji Asahi z 1997 roku,
30% japońskiego społeczeństwa popiera tę formę „spędzania czasu” .
Innym
precedensem związanym z japońską młodzieżą jest „ijime”, czyli zastraszanie.
Wprawdzie problem dotyczy głównie chłopców w wieku szkolnym, dziewczyny nie
pozostają mniej okrutne, a nawet stosują bardziej wyrafinowane metody
znęcania się nad
słabszymi
koleżankami, nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Dobry obraz problemu
„ijime” pokazany został w jednym z japońskich seriali pt. „LIFE”, który
opowiada historię nastolatki będącej ofiarą dla swoich koleżanek. Ayumu za
rzekomą zdradę przyjaciółki (a w rzeczywistości nieporozumienie) zostaje
wykluczona z klasowej paczki, w jej podręcznikach do nauki pojawiają się na
całą stronę napisy „znikaj”, „lepiej by było gdybyś umarła”, a rzeczy
dziewczyny są codziennie wyrzucane do szkolnego śmietnika. Dawne
przyjaciółki się z bohaterki wyśmiewają, a reszta klasy udaje, że nic się
nie dzieje, nawet gdy Ayumu zostaje oblana farbą i zamknięta w łazience.
Niestety, bardzo duża grupa uczniów uważa „ijime” za świetną zabawę mającą
rozładować stres i frustrację wynikającą z ciągłego wyścigu szczurów z jakim
mają do czynienia przez cały okres swojej młodości. Obraz sytuacji jaka
panuje wśród japońskiej młodzieży odzwierciedla badanie przeprowadzone dla
Ministerstwa Edukacji. Na 13 tysięcy zapytanych uczniów 36% przyznało się do
znęcania nad słabszymi, 43% brało czynny udział w prześladowaniu, i aż 70%
było ich świadkiem. Jedynie 7% badanych zgłosiło sprawę nauczycielowi****
.
Nie
jest to jednak tak, że japońskie nastolatki spędzają czas jedynie na
zakupach, prostytucji i zastraszaniu słabszych koleżanek. Najwięcej czasu
poświęcają na swoje hobby, którymi najczęściej są popularne w Japonii „purikura”
oraz gry na automatach „Dance Dance Revolution” i tym podobnych. Salony gier
to najczęściej odwiedzane miejsca przez japońską młodzież. Wśród wielu
automatów znajdują się tam magiczne pudła do robienia zdjęć, zwane
oficjalnie „Print Club”, a potocznie „purikura”. Za 400 jenów można zrobić
sobie kilka zdjęć na wybranym przez siebie tle tematycznym, a następnie
ozdobić je za pomocą specjalnych flamastrów i wydrukować bądź przesłać na
telefon komórkowy. W salonach gier pomiędzy dziesiątkami maszyn zawsze
znajdują się także automaty z grami muzycznymi takimi jak „Dance Dance
Revolution” czy „Para Para Paradise”. Zasady zabawy są bardzo proste. Kiedy
przesuwające się po ekranie z dołu do góry kolorowe strzałki najadą na swoje
szare odpowiedniki, trzeba wcisnąć stopą odpowiedni klawisz na podłodze bądź
w odpowiednią stronę machnąć ręką. To wszystko odbywa się bardzo szybko w
rytm muzyki w stylu eurobeat. Mimo, iż tego typu automaty są coraz bardziej
popularne poza Japonią, wielu widzów zaskoczyła scena z filmu „Wasabi” gdzie
jedna z głównych bohaterek, Yumi, zapowiedziała, że idzie ze znajomymi
potańczyć i wybrała się właśnie do salonu gier.

By zrozumieć
japońską młodzież i jej postępowanie należny mieć na uwadze to, w jaki
sposób jest ona wychowywana. Tradycyjny model japońskiej rodziny to
pracujący ojciec, często zostający w biurze po godzinach i rzadko
przebywający w domu (tak więc jego rola w wychowaniu potomstwa na ogół
sprowadza się do zapewnienia im środków do życia), oraz siedząca w domu
matka wymagająca od dzieci by pilnie się uczyły. Brak zainteresowania
rodziców czymkolwiek innym niż nauka ich pociech oraz nieustający już od
przedszkola wyścig szczurów*****
powoduje potrzebę jakiejkolwiek formy buntu
wśród młodzieży. Jedną z jego przyczyn jest też skuteczne zabijanie
jakichkolwiek przejawów indywidualności wśród młodzieży, za co
odpowiedzialny jest słaby system szkolnictwa. Brak możliwości samorealizacji
i traktowanie wszystkim w takich samych kategoriach i według przysłowia
„wystający gwóźdź zostanie wbity” tworzy niechęć do świata dorosłych i jak
najdłuższa chęć pozostania dzieckiem, które nie musi zmagać się z problemami
prawdziwego życia.
Bibliografia:
1. Bator J., „Japoński wachlarz”, Warszawa 2004, Twój Styl
2. Luxury mirage: a new Louis Vuitton store in Tokyo's Roppongi Hills is a
homage to sensuous material and optical effects (http://findarticles.com/p/articles/mi_m3575/is_1293_216/ai_n8576497)
– 14.01.2009
3. Prostitution in Japan: A Young Body Worth a Profit (http://www.public.iastate.edu/~rhetoric/105H17/nnguyen/cof.html)
– 14.01.2009
4. The Meaning of Enjo-Kousai (http://www.dawncenter.or.jp/english/publication/edawn/9911/mean.html)
– 14.01.2009
5. Ijime a samobójstwa uczniów w Japonii (http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,5765)
– 14.01.2009
6. Ijime: A Social Illness of Japan (http://www.lclark.edu/~krauss/advwrf99/causeeffect/akikocause.html)
– 14.01.2009
Przypisy:
*Chodzi
tutaj o pozwijane między kostką a kolanem skarpetki o długości nawet jednego
metra.
**Ostatnio usłyszałam, że już nie jedna markowa
torebka świadczy o „fajności” kobiety, ale dwie, noszone oczywiście
jednocześnie
***
Hotel Miłości – miejsce, gdzie można wynająć
pokój na godziny z wybranym wystroju.
****
Leheny, David. Think Global, Fear Local: Sex, Violence and Anxiety in
Contemporary Japan. New York: Cornell University Press, 2006. (http://en.wikipedia.org/wiki/Enjo_k%C5%8Dsai)
– 14.01.2009
*****
Gwarancją kariery jest skończenie dobrego
uniwersytetu, by na niego się dostać, należy uczęszczać do dobrego liceum,
do którego prowadzi dobre gimnazjum i podstawówka. Do najlepszych
podstawówek idą dzieci z przedszkoli o wysokim poziomie.
|