|
Gatunek - thriller, akcja Produkcja -
2003 Korea Południowa Reżyseria - Baek Woon-Hak Czas
-111 min OBSADA
- Seok-Hun Kim, Sang-Min, Park, Du-Na Bae, Oh-Jung Kwon, Ju-Bong Gi
|
RECENZUJE
- MONA
„Atak
na metro” to niewątpliwie kino akcji. Wartkie tempo, walka policyjnego
detektywa z terrorystą, grożąca wybuchem bomba, w chwili zatrzymania
pędzącej z zawrotna szybkością kolejki metra, nie bez przyczyny, nasuwa nam
na myśl takie amerykański filmy jak: „Szklana pułapka”, czy „Speed:
niebezpieczna szybkość”. I właśnie dla miłośników tego rodzaju kina jest
przeznaczony tan film. Ale wszystko po kolei.
Wszystko rozpoczyna się, gdy na
lotnisku grupka terrorystów dziesiątkuje obstawę pewnego ważniaka i wchodzi
w posiadanie tajnych danych, kompromitujących ludzi z rządu. Oczywiście
pomimo przybycia licznych oddziałów specjalnych bez problemu udaje im się
uciec. Przypadek sprawia, że na miejscu znajduje się również detektyw Jay, który jako jedyny podejmuje względnie skuteczną walkę z bandytami.
Chodź nie udaremnia ucieczki rozpoznaje człowieka dowodzącego atakiem. Jest
nim „T” – najniebezpieczniejszy terrorysta kraju. Ciekawe, że ci źli, jakoś
nigdy nie mają „niższej rangi”:). Obaj panowie już się w przeszłości
spotkali, gdy Jay był jednym z najlepszych policjantów seulskiego wydziału
do zwalczania przestępczości zorganizowanej. Wówczas „T” zwyciężył. Zabił
ukochaną narzeczona Jay’a, a ponad to by upokorzyć policjanta-jako złowrogie
memento- obcina mu palec. Obecnie nasz bohater wiedzie życie drugoligowego
detektywa w miejskim metrze. Przy zdrowych zmysłach utrzymuje go jedynie
obsesyjna myśl o schwytaniu „T” i zemście.
Wkrótce
zostaje porwana kolejka metra. Robi to nie kto inny, jak nasz znajomy „T”.
Dla lepszego efektu, dzieje się to w chwili, gdy przybywa tam na inspekcje
burmistrz Seulu. Od tej chwili rozpoczyna się wyścig z czasem. Terrorysta
przedstawia wiele absurdalnych żądań, których władze nie chcą- za wszelką
cenę- spełnić i zakładnikom w zaminowanych wagonach oraz mieszkańcom miasta
grozi masakra. Zrządzenie losu w postaci Kay- pięknej złodziejki zakochanej
w Jay’u- doprowadza, że nasz detektyw również dostaje się do porwanej
kolejki. Jaki tym razem będzie wynik pojedynku Jay’a i „T” ? Przekonajcie
się sami.
„Atak
na metro”- to ciekawy i wciągający film. Wartka akcja, jak i dość oryginalne
podejście do- powiedzmy sobie szczerze- oklepanej tematyki kina akcji,
sprawiła że nawet nie zauważyłam gdy zobaczyłam napisy końcowe. Chodź lubię
filmy tego gatunku, to zawsze z początku podchodzę do nich sceptycznie,
obawiając się bezsensownej jatki i „rozpierduchy”. Ten film jest inny. Mamy
szanse bliżej poznać motywy działania głównych bohaterów. A postać grana
przez Oh-Jung Kwon-a wprowadza swoim
zachowaniem element komedii. Interesujące ujęcia i dość fachowa oprawa
efektów specjalnych sprawiają, że przyjemnie się to ogląda. Na plus trzeba
dodać również niestandardowe, dla tego typu filmów, zakończenie. Hm… nie
rozumiem tylko dlaczego Jay mając jeszcze kilka minut czasu po prostu nie
spróbował…. ale nie, cicho sza, nic więcej nie powiem. Ciekawe czy dojdziemy
do tych samych wniosków.
Niestety reżyserowi nieudało się uniknąć elementów absurdu, które często
pokutują w kinie. A mówię tu o dziesiątkowaniu sił policyjnych, w tym brygad
antyterrorystycznych, przez kilku zaledwie bandytów, oczywiście z broni o
niekończących się zapasach amunicji. Oby w rzeczywistości oddziały specjalne
lepiej szkolono. O ile w przypadku Jay’a, poznajemy elementy jego
poprzedniego życia, tak „T” czy Kay są bohaterami w sumie z nikąd. Tak samo
główny powód porwania kolejki zostaje wciągnięty niemal na drugi plan. Jest
on jedynie wytłumaczeniem, motywów podejmowanych działań, dowódców sił
specjalnych. Przymykając jednak łaskawie oko na pewne sceny walki,
otrzymujemy całkiem udane kino akcji, przy którym będziemy się dobrze bawić.
Mnie „Atak na metro” nie rozczarował, dlatego z czystym sumieniem gorąco
polecam wszystkim fanom gatunku.
OCENA
:
8 /10
|