|
Gatunek - sensacja, kryminał,
dramat Produkcja
- Japonia, USA, Wlk. Brytania
2002
Reżyseria
- Takeshi Kitano
Czas - 110 min OBSADA
- Takeshi Kitano, Kuroudo Maki,
Omar Epps Muzyka: Joe Hisaishi
|
RECENZUJE
- jagata
„Brother” to dziewiąty film
Takeshi Kitano. Opowiada
o wojnie gangów, dość specyficznej jednak, bo zainicjowanej przez przybywającego
do Los Angeles członka yakuzy, a rozciągającej się na murzyńskie ghetto, włoską
mafię i chińską dzielnicę J.
Pomysł jest dość niesamowity; w jednym filmie spotykają się wyrazistości
wszystkich ras, które tak lubimy oglądać w akcji. Co jest takiego specyficznego
w Japończykach, najlepiej widać, gdy sami stają się cudzoziemcami..
Aniki (Kitano) ucieka do Ameryki przed problemami z
rodzimą yakuzą. Przyjaciel załatwia mu wyjazd z kraju. Szybki jak rewolwerowiec,
cichy i nieodgadniony jak mnich, albo człowiek głęboko znudzony; trefniś w grach
losowych, brutalny killer; taki jest przybysz, gdy zaczyna zajmować się
wprowadzaniem japońskich zasad na grunt amerykański. Przyjaźń ze swoim czarnym
„bratem”, Dannym, zawiązuje, uprzednio przejeżdżając mu potłuczoną butelką po
twarzy (w ramach rewanżu za nieumyślne potrącenie na ulicy). Znaj japońską
zemstę, bracholu. Gdy okazuje się, że to Danny jest kontaktem Anikiego, lekka
zwada idzie w niepamięć i już chłopcy postanawiają przejąć rządy w dzielnicy.
Przy okazji zachodzi pełna wymiana międzykulturowa – gra w karty, gra w go, gra
w kosza, bary sushi, japoński gardłowy krzyk i murzyński slang..
Prócz oczywistej atrakcyjności takiego schematu
fabularnego, a przy tym wielu okazji do śmiechu, Kitano idzie dalej i swoim
charakterystycznym, brutalnym obrazowaniem, plastyczną metaforyką podkreśla
specyfikę swojego narodu, odcinającą się od amerykańskiego tła wyraziście jak
czarne znaki wykaligrafowane na białym papierze. Nie ma wątpliwości, że jako
widzowie jesteśmy mieszkańcami Los Angeles. Japońskie zasady - niezrozumiałe,
szokujące, bezwzględne – zdają się mieć korzenie w odległej, feudalnej
przeszłości, ale są integralną częścią tego zamkniętego i pięknego świata
honoru, walki i siły, która pozwala na wyjście ku przeznaczeniu. Spłacić każdy
dług, niezależnie od ceny..
Jest to jednak nacja z ciekawością chłonąca i
absorbująca świat poza macierzystymi wyspami; tak więc i w tym filmie Kitano
finalna scena wygląda jak rodem z westernu albo amerykańskiego filmu drogi –
rozległy plener, motel przy drodze międzystanowej, gdzieś na odludziu.. Cały
film jest oczywiście, jak przystało na tego reżysera, wysmakowany plastycznie;
błękit wieżowców, czerń garniturów, biel białego samolocika z papieru, chłodne
pastele pomieszczeń. I dużo czerwieni; dużo krwi.
„Zagadkowa rasa, Japończycy”…
OCENA
:
8+/10
|