|
Gatunek - fantasy, przygoda Produkcja
- Japonia 2005 Reżyseria
- Yuji
Shimomura na podstawie mangi Kany
Takeuchiego
Czas
- 90 min OBSADA -
Tak Sakaguchi, Takamasa
Suga, Kentaro Seagal,
|
RECENZUJE
- ROGER
W
niektórych filmach fabuła nie gra większej roli. Jest tłem do następujących
po sobie sekwencji walk. Nie ma intrygi, zwrotów akcji, pseudo teorii
których połowa widzów i tak nie jest w stanie zrozumieć. W zamian dostajemy
walki których choreografia jest tak skomplikowana ,że ciężko połapać co się
właściwie dzieje na ekranie. Tak już pewnie wiecie. Taki właśnie jest Death
Trance.
Ale
zacznijmy od historii. Legenda mówi ,że w pewnym klasztorze jest sobie trumna,
którą jeśli zdoła się zdobyć i przytargać do pewnego tajemniczego lasu spełni
ona wypowiedziane życzenie. Oczywiście trumna zostaje skradziona a w ślad za
porywaczem rusza młody mnich ( Tak Sakaguchi ) który dostaje od swojego mnicha
równie tajemniczy miecz którego użyć może tylko wybraniec. I ot cała historia.
Jak wspomniałem wcześniej fabuły praktycznie nie ma a jedyne zwroty akcji
następują gdy zmienia się właściciel trumny. Można wręcz napisać ,że głównym
bohaterem jest trumna którą kolejne persony ( jedna bardziej zakręcona od
drugiej ) tachają za sobą do wyżej wspomnianego lasu. Pomijając takie absurdy
,że wygodniej byłoby ją załadować na wóz czy też inny środek lokomocji skoro w
filmie pojawia sie nawet motocykl. Ale to film fantasy więc czepiam się bez
powodu :)
Tak więc motorem pociągowym miały być walki. Jak na film fantasy nie zabraknie
tu cięcia się katanami, walk w stylu ala breakdance, strzałów z bazuki czy
sieczki z wykorzystaniem shotguna. Kolejne starcia są esencja filmu i chodź
czasem widać jak na dłoni ,że postacie w siebie nie trafiają lub raz potrafią
skakać na kilka metrów innym razem maja problem z pokonaniem kilku lin to jednak
wygląda to efektownie i przyjemnie się to ogląda.
Plusem na pewno jest też scenografia i charakteryzacja kolejno pojawiających sie
bohaterów. Może ich profile psychologiczne są mizerne a kwestie przez nie
wypowiadane głupie i proste ale nadrabiają to kostiumami. Skojarzenia z grami
j-rpg jak najbardziej wskazane. Gostek z 2-metrowym mieczem, tajemnicze gothik
lolitki, pająkowate stwory czy też facio z podręczną bazuką. Wszystkie zdjęcia i
kadry również zachwycają. Scena ze spadającymi aniołami ma moc. Tak samo jak
kadry z trumna obwiniętą łańcuchami za którą podąża mała dziewczynka. A jest
tego znacznie więcej. Szkoda tylko ,że prawie cały film dzieje się w lesie i
dopiero pod koniec zaczyna się rozkręcać. Efekty specjalne także nie do końca
wyglądają jak powinny, sprawiając czasem wrażenie sztucznych i niedopracowanych.
Fanów j-rocka ucieszy zapewne ścieżka dźwiękowa która w większości składa się z
utworów zespołu Dir en grey. Ostre brzmienie świetnie komponuje się ze scenami
walki i pasuje do klimatu przedstawionego w Death Trance.
Film jak ktoś określił jest jak gra rpg. Mamy bohatera który toczy kolejne walki
z bardzo specyficznymi przeciwnikami, czasem klepiąc jakiegoś bossa, rozwijając
swoje umiejętności aż do finałowego pojedynku. Z tą jednak różnicą ,że w grach
rpg bardzo ważna jest fabuła której w Death Trance praktycznie nie ma. Nie jest
to na pewno film kiepski ale zabrakło ostatniego szlifu....
OCENA
:
6+/10
|