FINAL FANTASY X-2


RECENZJA

ROK PRODUKCJI - 2003 PLATFORMA -PS2

PRODUCENCI:   Yoshinori Kitase Hironobu Sakaguchi  (producenci)  Noriko Matsueda(kompozytor)  Tetsuya Nomura (projektant) Daisuke Watanabe, Kazushige Nojima  (scennariusz)
 
 

RIKKU & ROGER

 

Na samym wstępie… Już z góry mówię, że FF X-2 to moja ulubiona części FF. Mimo to parą słów krytyki na pewno dostanie się grze. Zaczynając grać w FF X-2 byłam pełna obaw, że kontynuacją sławnej X będzie „odgrzewanym kotletem”. Na całe szczęście moje obawy były bez podstawne. W FF X-2 spotykamy się z nową Spirą. Oczywiście ze lokacje są te same, bo to już by nie mogła być kontynuacja FF X, chodzi mi tu o nowe życie. Spokojne życie po 2 latach po pokonaniu Sina. Teraz maszyny są bardzo popularne, a wszystko powoli zaczyna wracać do normy… Wszystko poza tym, co dzieje się z główną bohaterką tej części. Oczywiście jest nią… Yuna (a co myśleliście? xD). Była summonerka wciąż myśli o swoim ukochanym Tidusie, którego straciła. Początek gry, kiedy to Yuna chodzi i rozmyśla jest jednym z największych smętów w grze :P Nawet gdy przybiega wesoła Rikku… Mówię poważnie! Robi się ciekawie dopiero wtedy, gdy Rikku opowiada swej kuzynce, że teraz razem z bratem i znajomymi są „Łowcami Sfer”. Blondynka pokazała Yunie sferę, w której był…Tidus! Lub ktoś łudząco podobny do niego. Sfery są to kulki, w których jest zawarta przeszłość Spiry, więc… to bardzo prawdopodobne, iż jest to Tidus… Bez chwili zastanowienia Yuna i Rikku łączą swoje siły na nowo.

Ja nie jestem tak optymistycznie nastawiony do kontynuacji FFX. Po pierwsze dlatego ,iż od początku byłem pewny ,że jest to zwykły skok na kasę. Inna sprawa ,że jeśli ten skok byłby grywalny nie miałbym nic przeciwko. Skłamałbym jednak mówiąc ,że nie byłem ciekaw jak potoczą sie losy bohaterów z którymi tak zżyłem sie podczas poprzedniej części. Niestety fabuła nie oczarowała mnie jakoś specjalnie. Pisząc o niej "Japońskie aniołki Charliego" nie minąłbym sie zbytnio z prawdą. Wątek łowców sfer i podzielenie gry na chaptery w których wykonujemy kolejne misje jakoś do mnie nie trafia. Oczywiście są wątki które potrafią wciągnąć i zaintrygować jak historia Nooja, Baralaia czy Gippala ale są to tylko epizody. Główna oś fabularna nie dorównuje tej z poprzedniczki idąc w mainstrem i w pewien sposób profanując głęboką i na swój sposób tragiczną historię Final Fantasy X. Trzeba jednak oddać FFX-2 to ,że w porównaniu z FFX nie jest liniowa. Już na początku mamy dużą swobodę w podejmowaniu decyzji a im dalej tym więcej questów i sekretnych dungeonów. 

Z tego można od razu wywnioskować, co jest głównym wątkiem gry - odnalezienie Tidusa. Mimo to w czasie gry mamy okazje natknąć się na wiele innych wątków. A jak to bywa z Yuną, nie odmówi ona pomocy, a właśnie ona prowadzi nas przez „nowy” świat i opowiada o każdej lokacji, jaka była i co się zmieniło. To bardzo dobra rzecz, jeśli się miało przerwę między FF X a FF X-2. Za to mi pomysł na fabułę gry bardzo się podoba, chodź zastanawiam się czy to czasem historia tragicznej miłości Lenne i Shuiyna nie jest głównym wątkiem.( bez spoilerów :) ) Dla wszystkich wielkim zaskoczeniem pewnie będzie to, że muzykę do tej części Finala nie skomponował nasz kochany Nobuo Uematsu. Przynajmniej wg mnie gra nic na tym nie straciła. Tu muzyką zajęli się Noriko Matsueda i Takahito Eguchi, nie nawiązali oni muzyką do poprzednich części FF. Grafika oczywiście na najwyższym poziomie, nie tylko w czasie gry, ale także filmiki FMV wzbogacające grę. Chyba najlepsze intro do gry… Tak, z pewnością najlepsze. Chodź nie przypadło mi do gustu angielskie wykonanie piosenki „Real Emotions”, w wersji japońskiej jest o wiele lepsza, a poza tym wykonuje je urocza Koda Kumi, po prostu cudo ^^. Równie świetnym utworem jest „Kimi No Kotoba” (1000 Words), który także zaśpiewała Koda.

Grafikę rzeczywiście podciągnięto, nowe miejscówki prezentują się  lepiej od starych. Jedyne co drażni to spowolnienia animacji które na szczęście nie zdarzają się zbyt często. To co w grze niesamowicie rajcuje to odwiedzanie starych znajomych terenów i obserwowanie jak się zmieniły. Zdaje sobie sprawę ,że producenci mieli ułatwione zadanie bo większość lokacji wystarczyło tylko przemodelować. Ale chwała im za to że dodali dużo nowych terenów o dungeonach nie wspominając a i te które widzieliśmy w FFX postarali sie odpowiednio urozmaicić. Co do braku Nobuo to moim zdaniem jest on odczuwalny. Mimo wszystko utwory trzymają poziom i złego słowa powiedzieć o nich nie można bo pasują idealnie do klimatu odradzającej się Spiry. Brakuje jednak tego geniuszu i obecność Nobuo na pewno wyszłaby grze na dobre. W zamian mamy Kode Kumi czyli kolejne uderzenie w mainstream. Ale trzeba przyznać ,że utwory naszej j-popowej gwiazdeczki są całkiem fajne i szybko wpadają w ucho. Wstawki FMV jak wspomniałaś to małe arcydzieło i w tej kwestii seria Final Fanstasy zawsze bryluje.

Warto też wspomnieć ,że w grze mamy nową koleżankę, Paine, która jest dobra w walce mieczami ;) Kolejny duży plus… Mamy też nową formę walki. Przy poszukiwaniu sfer odnajdujemy także takie, które maja w sobie moc. Mianowicie operujemy Dresspherami. Każda jest inna i w każdej nasze dziewczyny wyglądają inaczej ;).

Tak Paine jest całkiem urocza. Ale trochę mniej urocze jest to ,że mamy tylko 3 grywalne postacie. Jak na grę rpg jest to bardzo mało. Pomijając juz fakt, że są to same dziewczyny i aż prosi się o dodanie jakiegoś męskiego charakteru. Sam system walki jest rzeczywiście bardzo przejrzysty i dynamiczny. Wszystko dzieje się w czasie rzeczywistym do tego stopnia, że nasza postać może spotkać wroga podczas zadawania ataku na przykład w połowie drogi. Dressphere też jest całkiem udanym rozwiązaniem. Cały system opiera się na profesjach do których przypadaja przeróżne stroje. Mamy czarnego i białego maga złodzieja, wojownika itd. Nie zabrakło też nowych profesji takich jak Gunner czyli walka za pomocą dwóch pistoletów. Scenariusz spowodował ,że nie uświadczymy jednak summonera a co za tym idzie wypadły także summony. Powróciło za to levelowanie postaci które w pewien sposób zastąpiło sphere grid.

Co do walki w FF X-2… Jest ich może więcej niż w poprzedniej części, ale są one o wiele żywsze :) Kolejny duży plus! Miłe podczas walki jest także przyglądanie się dziewczyna podczas zmieniania sfer :). Nie miałam złych odczuć grając w FF X-2, w tej grze naprawdę dużo się dzieje i nie ma czasu na nude. Gra oferuje nam jeszcze jedną ciekawą rzecz. Mianowicie mamy wiele zakończeń w zależności od tego jak i ile wykonamy misji. Gorąco polecam tę grę ;) Jest ona godna uwagi dla wszystkich, nawet dla tych którzy nie grali w FF X ^^  Daję 10 dla FF X-2 ponieważ jest drugą grą z serii FF w którą grałam, i naprawdę mnie urzekła. Cała grafika, muzyka, fabuła, opcje gry... Wg. mnie FF X-2 ma swój klimat, którego nie ma w innej części FF, wiemy jak wyglądają bohaterki po 2 latach, co czują i co zmieniło się wciągu tych 2 lat. Dlatego z czystym sumieneim daje 10 dla FF X-2

Ilość zakończeń jak na Final Fantasy rzeczywiście jest miłych zaskoczeniem. Dla mnie jednak ocena 10 to lekka hmm duża przesada :) Ale jest w tej grze coś co powoduje ,że bardzo podoba się ona płci pięknej. Szkoda, że nie wszystko zagrało bo mogła to być przełomowa produkcja. A tak jest to gra bardzo nierówna. Z jednej strony mamy ciekawy system walki, nieliniowość, dużo subquestów ( jest nawet Blitzball chodź troszkę go zepsuto względem FFX ). Z drugiej naciąganą fabułę, mała ilość grywalnych postaci, dużą dawkę inflantywnych motywów i wszędobylski mainstream. Chodź myślę ,że fani FFX i tak z chęcią poznają jak potoczyło życie na Spirze bo odkrywanie na nowo świata FFX sprawia ogromną frajdę.

OCENA : ROGER  8-/10     RIKKU  10/10

 

 

       <back>

 

LAYOUT BY ROGER