|
ROK PRODUKCJI -
2006
PLATFORMA -PS2
PRODUCENCI:
Akitoshi Kawazu
(producent)
Hiroshi Minagawa (dyrektor)
Hitoshi Sakimoto(kompozytor)
Yasumi Matsuno, Yoshitaka Amano
(projektanci)
Daisuke Watanabe (scennariusz)









 |
RECENZUJE ROGER
Seria Final Fantasy dorobiła się już dwunastu
odsłon. Ta zasłużona saga ma zarówno wielbicieli jak i zagorzałych krytyków.
Faktem jest jednak ,że sprzedaje sie znakomicie i to zarówno w Japonii, USA jak
i w Europie. Faktem jest też, iż od jakiegoś czasu mówiło się ,że japońskie rpgi
to mocno skostniały gatunek w którym producenci rzadko próbują wprowadzać jakieś
innowacyjne elementy. To miało zmienić się wraz z nadejście FFXII ostatniej
części przeznaczonej na PS2.
Przed wydaniem na rynek
FFXII było trochę zamieszania. Od początku za całym projektem stał człowiek
odpowiedzialny za takie gry jak FF: Tactics i Vagant Story. Yasumi Matsuno bo o
nim mowa nigdy nie bał sie kontrowersji i oryginalnych rozwiązań. Niestety
podczas końcowych prac na FF XII w niewyjaśnionych okolicznościach odsunięto go
od projektu. Plotki głosiły iż chciał poruszyć w grze zbyt kontrowersyjne
tematy.... Ciężko powiedzieć czy odbiło się to na jakości. Patrząc jednak na
fabułę i sposób w jaki został poprowadzony scenariusz śmiem twierdzić ,iż mogło
mieć to duży wpływ. Zacznijmy jednak od tego, iż cała akcja FF XII dzieje się w
świecie Ivalice znanym doskonale z FF: Tactics. Nad światem wisi widmo wielkiej
wojny. Juz na samym początku widzimy najazd wojsk Archadii na stolice Dalmasci
- państwa z którego pochodzi nasz główny bohater. Na tym jednak wojna sie nie
kończy. Obalona księżniczka Dalmasci będzie chciała odzyskać swoja pozycję. Poza
tym do wojny szykuje sie też drugie mocarstwo. Nie zabraknie zdrad, spisków,
debat, roszad na najwyższych stołkach, sojuszy i politycznych zagrywek.
Z jednej strony można by
uznać, iż odejście od romansideł z jakimi mieliśmy do czynienia w poprzednich
częściach powinno wyjść grze na dobre. Z drugiej strony nuda jaka panuje podczas
niektórych scenek i polityczne meandra łatwo zniechęcają do poznawania kolejnych
faktów. Tak naprawdę świetny jest tylko początek i koniec. Środek wypełniony
jest nudną wędrówką miedzy krainami zawieraniem sojuszy, nużącymi politycznymi
dialogami itp. Ponadto wiele faktów przedstawionych zostało w równie nudnych
scenkach czytanych przez lektora. Moim zdaniem pomysł jest kompletną pomyłką.
Nie zrozumcie mnie źle. Fabuła w FFXII jest wielowątkowa, ma kilka ciekawych
momentów i w porównaniu z wieloma innymi produkcjami wypada bardzo dobrze. Nie
jest to jednak poziom do jakich przyzwyczaiły nas poprzednie części, zabrakło
ostatniego szlifu.
Być może jest tak dlatego
,iż bohaterowie którymi przyjdzie nam pokierować w FF XII zostali bardzo
pobieżnie potraktowani jak na serie FF. Nie poznajemy ich zbyt dobrze przez co
ciężej jest sie do nich przekonać. Wątki poboczne naszych bohaterów ( m.i Frana
i Bartletta ) poruszone zostały w wydanym na konsole Nintedo DS FFXII Revelian
Wings. Nie jest to jednak zagranie fair ze strony Squarenix gdyż według mnie
dostaliśmy produkt niekompletny i żeby w pełni cieszyć sie "poznaniem"
przedstawionej tu historii musimy kupić kolejna grę. a szkoda bo bohaterowie
poza typowym jak na serie FF Vanem i księżniczką Ashe których oczywiście w miarę
rozwoju akcji zaczyna łączyć jakieś uczucie, prezentują sie bardzo ciekawie.
Mamy więc Fran przedstawicielkę niezwykle seksownej rasy Vieira która jest bardzo
tajemnicza i ma cudowny akcent , Balthiera cholernie sarkastycznego pirata który
skupia się na zdobywaniu majątku i dogryzaniu swoim towarzyszom, Bascha dowódcę
wojsk Dalmasci obwinianego o zabicie króla i zdradę narodu oraz Penelo
przyjaciółkę w doli i niedoli Vana , która wzbudza niezwykła sympatię. Równie
ciekawie prezentują sie nasi wrogowie. Na wyróżnienie zasługują sylwetki dwóch
braci Vaynea i Larsy uwikłanych w polityczne układy swojego mocarstwa oraz
postacie sędziów wyglądem przypominających bohaterów gwiezdnych wojen. A dodajmy
,że bohaterów tej opowieści jest znacznie więcej i to po obu stronach barykady
dlatego właśnie zbyt pobieżne ich przedstawienie rodzi czasem mały chaos.
Czy jednak zarzuty jakie
przedstawiłem wyżej mogły wpłynąć na tyle negatywnie by grę zmieszać z błotem?
Oczywiście ,że nie bo pozostałe elementy rozgrywki pozwalają zapomnieć o kilku
wyżej wspomnianych mankamentach. Poczynając od znakomitej oprawy graficznej,
przez innowacyjny jak na serie FF system walki, aż po ogrom świata i mnogość
subquestów.
Największą nowością jest
system walki. Tym razem wszystko dzieje się w czasie rzeczywistym. Zarówno
poruszanie sie jak i wykonywanie ataków czy leczenie postaci wykonujemy bez
zatrzymania czasu gry czy też wejścia do menu. Dodatkowo wszyscy przeciwnicy są
widoczni na planszy, możemy spróbować ich wyminąć bądź zainicjować atak. Można
tez bez problemu obracać kamera czy tez lokować się na celu. Przywitałem tą
zmianę z otwartymi ramionami podobnie jak fakt iż walki odbywają się bez
przenoszenia na oddzielny ekran. Dzięki temu starcia stały się bardziej
dynamiczne i często wymagają strategicznego podejścia. To nie koniec nowości.
Specyfika gry zmusza nas do kierowania tylko jedną postacią. Oczywiście w każdej
chwili możemy przełączyć się na drugą ale nie jest to potrzebne. Dzięki
systemowi Gambit możemy zaprogramować ruchy naszych towarzyszy bardzo dokładnie
przydzielając im zadania, kiedy mają atakować, kiedy leczyć itp. Kolejne funkcje
i sloty zdobywamy wraz z rozwojem gry czy to znajdując w skrzynkach czy
zakupując w sklepie.
Małym zonkiem jest tzw
Licence Grid. Przypomina to trochę system z Final Fantasy X. Mamy tablice po
której za specjalne punkty rozwijamy nasze postacie poprawiamy im statystyki
kupując zdolności, czary, czy ekwipunek. Wszystko byłoby ok gdyby nie fakt ,że
nawet jeśli zakupimy w sklepie broń a postać nie będzie miała na nią wykupionej
licencji nie będziemy mogli jej używać. Rozwiązanie trochę przekombinowane
aczkolwiek po kilkunastu godzinach da sie przyzwyczaić. Dano nam bardzo duża
swobodę w kreowaniu postaci więc z jednej strony jest to plus z drugiej
niektórzy mogą się pogubić. Oprócz wyżej wspomnianej Licence Board postacie tak
jak to bywało wcześniej za wygrane walki zdobywają exp. i kolejne levele
doświadczenia.
Wspomniałem juz o sklepach.
Tych w tej części jest mnóstwo. jedne oferują broń inne akcesoria, jeszcze inne
gambity, specjalne umiejętności czy po prostu zwykle "itemsy". Tym razem jednak
o kasę nie będzie łatwo. Za zabijanie potworów jej nie otrzymamy. Możemy znaleźć
ją w porozrzucanych tu i ówdzie skrzynkach bądź sprzedawać zdobyte od potworów
przedmioty. Dzięki temu na specjalnym bazarze pojawią sie nowe rzeczy i tylko
dzięki takim działaniom będziemy mogli wejść w posiadanie unikatowych broni czy
zbroi.
Warto wspomnieć jeszcze o
oprawie która wyciska ósme soki z leciwej PS2. Świetna animacja postaci, mimika
twarzy, genialny efekty czarów czy summonów, ogromny i zróżnicowany świat,
cudowna architektura i wykonanie miast i nawet dungeony mimo pewnej
powtarzalności tekstur potrafią czasem zachwycić. Całości dopełniają prześliczne
sekwencje FMV i scenki liczone na silniku. Desing potworów również iście
finalowy co akurat nie każdemu zawsze sie podoba ale taki już charakter serii.
Nie ulega jednak wątpliwości ,że niektórzy bossowie robią ogromne wrażenie. Co
do muzyki to być może nie jest to arcydzieło ale swoją rolę jednak spełnia i
pasuje do klimatu dwunastego Finala. Sam dubbing jak zwykle najwyższych lotów w
tej kwestii Square od czasów dziesiątego Finala nigdy nie zawodzi.
Na koniec zostawiłem sobie
to co do gry przykuło mnie na długie godziny. Mnogość subquestów. Najważniejsze
z nich to zadania dla klanu hunterów. Polegają one na przyjmowaniu zleceń i
eliminowaniu potworów sprawiających ludziom jakieś problemy. Zlecenia zdobywamy
czytając ogłoszenia wywieszone na specjalnych tablicach w karczmach baz też pnąc
sie w hierarchii wykonując zadania dla wyżej wspomnianego klanu. Do tego
dochodzi zdobywanie bonusowych summonów, mnóstwo dodatkowych dungeonów,
sub-bossów, questów zlecanych przez mieszkańców miast czy też kolekcjonowaniu
kolejnych tytułów i informacji o potworach w specjalnym zeszycie. A przecież na
pewno przyjdzie wam ochota zwiedzić ten ogromny świat dostępny w grze co w
przeliczeniu na godziny zajmie wam jakieś 250 i to zaniżając trochę tą liczbę
:).
Mimo kliku wad jakim bez
wątpienia jest nie dopracowany i zbyt chaotyczny scenariusz, oraz trochę
przekombinowany licence board, FF XII jest godnym pożegnaniem serii z PS2.
Trochę inny niż pozostałe Finale co nie oznacza ,że gorszy. Trzeba mu tylko dać
szanse i nie podchodzić sceptycznie do nowości. Wtedy na pewno uda mu się
wydrzeć kolejne dziesiątki godzin z waszego życia. I powiem wam ,że ja tych
"straconych" godzin wcale nie żałuje :)
GRAFIKA
9
MUZYKA
8
GRYWA
8
Ocena
8+ / 10
<back> |