FINAL FANTASY VII : DIRGE OF CERBERUS


RECENZJA

ROK PRODUKCJI - 2005 PLATFORMA -PS2

PRODUCENCI:  Squarenix  Tetsuya Nomura  (producent) 
 
 

RECENZJA: ROGER

FF7. Gra kultowa, która zapisała się w pamięci graczy jako ta jedyna, idealna. Również i ja jestem jednym z tych graczy. Z FF7 wiąże sie również wspaniały okres w moimżyciu dlatego jest ona dla mnie tym bardziej wyjątkowa. Squarenix wydając komplikacje produktów wykorzystującą markę FF7 liczyło przede wszystkim na zyski. Po efektownym Advent Children który fani zbesztali za spłycenie fabuły i bohaterów przyszedł czas na Dirge of Cerberus.Co do filmu mam bardzo pozytywne odczucia. Bo niech mi ktoś powie jak w półtorej godziny zmieścić emocje i głębie jaka budowana była w 60 godzinnej grze ?

           Dirge of Cerberus opowiada historie Vincenta jednego z moich ulubionych bohaterów universum Final Fantasy. Niestety albo i stety gra ma niewiele wspólnego z gatunkiem j-rpg jakim był FF7.Gra zbliżona jest bardziej do Devil May Cry. Szkoda tylko ,ze poziomem odstaje " troche " od dziecka Capcomu. O ile strzela się całkiem fajnie tak już walka w zwarciu jest kiepsko wykonana. Jeden kombos na krzyż to bardzo mało jak na dzisiejsze standardy. Dochodzi jeszcze do tego limit break ( niestety tylko jeden ) ale i w tej postaci Vincent prócz ciskaniem pociskami i jednym kombosem prezentuje się marnie w porównaniu z Dante czy Kratosem. Ponarzekać można również na zwalony system namierzania przeciwników. Zbyt często postać się gubi oddając ciosy w powietrze. Ponadto skoki oddaje się bardzo sztywno a niewidzialne ścianę i przeszkody przez które bohater powinien spokojnie przeskoczyć ( szczególnie na otwartych przestrzeniach ) denerwują. mamy wrażenie jakbyśmy szli po sznurku. Dodajmy też ,ze nasi przeciwnicy nie grzeszą inteligencją i jedyne co potrafią to strzelać i ewentualnie przeć w naszą stronę bez namysłu. Typowe mięsko armatnie :) Gdy zaś jesteśmy blisko wykonują jakieś dziwne nieskoordynowane ruchy :) Wyjątek stanowią bossowie którzy maja trochę szerszy wachlarz możliwości ale to tylko potwierdza regułę. Co wiec jest siła napędową Dirge of Cerberus?

          Dla fana Final Fantasy ta gra przy dużej ilości niedoróbek tyleż samo zalet. Największą z nich jest świetnie poprowadzona fabuła w sensowny sposób łącząca wątki z FF7. Baa historia Vincenta rzuca dużo światła na tą tajemniczą postać i wciąga bez reszty. To właśnie dla niej pokonujemy kolejne poziomy by zobaczyć dalsze losy naszego herosa. Jeśli chcecie poznać jak wyglądało jego życie w czasach gdy pracował dla Shinry, odkryć zawiłe stosunki jakie łączyły go z ukochana Lucrecią i jak stał się tym kim jest macie ku temu okazje. Co ważne historia nie jest płytka a wręcz przeciwnie. w miarę gdy pchamy akcję do przodu poznajemy kolejne fakty, zwroty akcji i skrywaną przez Shinre tajemnice. Gwarantuje iz jesli ktoś narzekał na spłycona fabułe Adventa to będzie mile zaskoczony. Dla fanów FF7 odkrywanie wszystkich smaczków,niuansów czy poznawanie dalszych losów bohaterów kultowej siódemki jest czymś nieocenionym. Wspaniałe intro ukazuje nam fragment z końcowych momentów FF7 czyli pamietny szturm na Midgar. Co zobaczył Vincent na dachu wieżowca ? Po chwili akcja przenosi sie 3 lata do przodu. Widzimy jak podczas festiwalu odbywajacego sie w Kalm miasto najeżdza tajemnicza organizacja Deepground powiązana z niewyjaśnionymi zniknięciami ludzi. W obronie miasta staję dowodzona przez Reeva armia WRO i oczywiście Vincent. Tak zaczyna się kolejny rozdział w historii Final Fantasy 7. Czym jest Protomateria ? Jakim  zagrożeniem dla planety jest Deepground ? I kim tak naprawdę jest Vincent ? 

         To jak i wiele innych tajemnic odkryjecie podczas 12 godzinnej przeprawy przez Dirge of Cerberus bo mniej wiecej tyle czasu zajmie Wam przejście tego tytułu. Gry dodamy do tego dodatkowe zadania ,  mnóstwo bonusów do odkrycia czy masterowanie plansz w celu uzyskania jak najwyższej noty uzyskamy kolejne 6-7 godzin. Godzin podczas których obejrzymy genialne sekwencje FMV  poziomem dorównujące tym z Advent Children i wstawki liczone na silniku gry które również prezentują się bardzo efektownie. Gdybym był złośliwy napisałbym ,ze wstawek jest tyle co właściwej gry ale mi to akurat nie przeszkadza:) 

         Mimo ,iż jak wspominałem na początku system gry trochę kuleje to do samego strzelania mimo ,że jest mało skomplikowane nie mozna mieć zarzutów. W grze mamy do wyboru trzy rodzaje broni które sami konfigurujemy i możemy w locie się między nimi przełączać. Mamy więc strzelbę, pistolet i karabin maszynowy. Za kasę którą znajdujemy podczas gry lub po wykonaniu misji możemy dokupywać bardzo przydatne części jak różnej długości lufy czy celownik optyczny. Do tego dochodzi jeszcze możliwość wyekwipowania materii by przy strzale potraktować wroga jakimś czarem. Ale i to nie wszystko. Każdą broń możemy podrasowywać o kolejne poziomy by zwiększyć jej efektywność. W sklepiku nabywamy również przeróżne itemsy uzdrawiające zarówno HP jak i MP , naboje itp. Trzeba też zaznaczyć ,ze Vincent wraz z rozwojem zwiększa swoje współczynniki takie jak HP czy STR i chodż nie may bezpośredniego wpływu ich rozwój takie rozwiązanie wpełni wystarcza. W końcu to strzelanina nie rpg :) Producenci postarali się też urozmaicić trochę rozgrywkę wrzucając czasem jakis przerywnik. I tak raz przyjdzie nam ostrzeliwać ze stacjonarnego działka atakujące stwory, innym razem będziemy musieli ochraniać chłopca by ten doprowadził nas do celu. Jest nawet moment w którym wcielimy się w skóre Cait Sitha a naszym zadaniem bedzie przekraść się za plecami strażników. Szkoda ,że nie dano nam mozliwości wcielenia się w Clouda czy Barreta gdyż bohaterowie FF7 mimo ,iż się pojawiają to głównie tylko na filmikach. Ale to w końcu gra Vincenta :)

          Otrzymujemy wiec bardzo intuicyjny system i rozgrywka która czasem stara się nam urozmaicić ciągłe naparzanie do przodu.. A jak na tym polu wypada oprawa ? Lepiej niż dobrze. O ile denerwować może fakt iż na każdym z poziomów zbyt często powtarzają się te same tekstury a, gra przy większej zadymie potrafi zauważalnie zwolnić,  tak możliwość sprawdzenia jak przepięknie odwzorowano Shinra Mansion , Kalm , Midgar czy reaktor Mako spowoduje ,że przymkniecie oko na te niedociągnięcia. Postać Vincenta jest świetnie animowana. Zreszta desing zarówno starych jak i nowych bohaterów jest bez zarzutu. Zrozumiecie o czym pisze gdy zobaczycie Azula z wielkim działem, psychodeliczną Ronso czy sexowną panią doktor-cyborg :) Lokacje wykonane są dosyć szczegółowo zaś efekty takie jak deszcz czy  widok zachodzącego słońca na statku potrafi zachwycić. Wszelkie rozbłyski, wybuchy i efekty świetlne stoją na najwyższym poziomie. Za to już oprawa dzwiękowa nie ma praktycznej żadnej skazy. Świetne dobrane głosy bohaterów, efekty dżwiękowe z najwyższej półki i klimatyczna muzyka.

           Komu poleciłbym ta gre ? Cóż fani FF7 pewnie już zamówili preordery:) I słusznie bo mimo ,iż sama gra nie jest żadną rewelacją i daleko jej do geniuszu "kultowej siódemki" to napędzana  przez bardzo dobrą fabułę z ciekawymi postaciami, udany system gry, fajne walki z bossami i genialne filmiki jest doskonałym prezentem dla fanów. Jeśli ktoś nie grał w Final Fantasy 7 ( byli tacy ??:)  może w miejsce 7+ wstawić 6. Ale reszta... cóż jeśli chcieliście poznać dalsze losy bohaterów siódemki uderzajcie. I jakoś nie przeszkadza mi świadomość ,że Squarenix zrobiło tę grę jadąc na sławie i renomie FF7 bo grając w Dirge of Cerberus bardzo dobrze się bawiłem a chyba to jest najważniejsze .....

PS. Jako ciekawostke dodam ,że autorem singla do gry jest idol japońskiej popkultury - Gackt. Użyczył on także swojej twarzy jednemu z bohaterów ....możecie już zacząć płakać XD             

 

       <back>

 

 

LAYOUT BY ROGER