|
Gatunek - akcja, komedia Produkcja
- Japonia 2007 Reżyseria
-Takashi Miike na podstwie gry
komputerowej wyprodukowanej przez sege Czas
- 110 min OBSADA
- Kazuki Kitamura, Natsuo Tomita, Goro
Kishitani, Saki Takaoka, Sho Aikawa
|
RECENZUJE
- ROGER
Filmy na podstawie gier są w ostatnich latach domenom Uwe Bolla. Mówiąc o
nim reżyser w bardzo dużym stopniu nadużywamy tego słowa gdyż potrafi on
zepsuć każda licencję na podstawie której tworzy swoje filmy. Tym bardziej
ucieszył mnie fakt, że w końcu za ekranizacje zabrał się ceniony i
uwielbiamy przez masy Takashi Miike. I chyba to mnie zgubiło bo oczekiwałem
po produkcji cudów a tych niestety nie ma.
Już na samym początku
zaznaczyć trzeba ,że film zrozumieją i docenią głównie fani gry. Dla
niedzielnego widza "Like a dragon" będzie bardzo zagmatwany gdyż wiele
wątków jest pominiętych i trzeba się domyślać kilku faktów. Dodatkowo
postacie które w grze ukazane były bardzo szczegółowo tutaj często pojawiają
się z nikąd. Miike chciał zadowolić głownie fanów czego jednak też w
100 % nie udało mu się osiągnąć. Cały problem tkwi w konwencji jaką obrał
reżyser. W miarę poważną fabułę gry Miike wziął na swój warsztat i wyszedł z
tego mały pastiż z bardzo dużą dawką komizmu i komiksowym charakterem.
Oczywiście są osoby którym taki sposób przedstawienia fabuły przypadnie do
gustu. Ja liczyłem jednak na nieco bardziej poważną produkcję. Po prostu
biorąc sie za oglądanie filmu trzeba nastawić sie na lekką, komiczną i pełna
przerysowanych postaci historię z domieszką typowych dla Miike 'a zagrań.
Sama fabuła
stara się wiernie odzwierciedlić akcje gry. Kazuma Kiryu to gangster który
po odsiadce 10 lat w więzieniu wychodzi na wolność ( brak jakiejkolwiek
wzmianki dlaczego tam siedział co, jest bardzo dużym błędem gdyż w grze
miało to kolosalne znaczenie ). Po powrocie na wolność Kazuma chce odciąć
się od przeszłości. Los styka go z małą dziewczynką imieniem Haruka która
szuka matki. Kazuma postanawia jej pomóc zmagając się jednocześnie z dawnym
rywalem Majimą, który chce wyrównać stare porachunki. Jakby w tle cały czas
wisi zagadka zaginięcia 10 miliardów yenów zrabowanych jednemu z klanów
Yakuzy. Niestety fabuła nie pokazuje wielu ważnych wątków. Brakuje mi np.
ukazania relacji jakie łączyły naszego głównego bohatera z Nishikim który
pojawia sie tylko na końcu filmu w roli jednego z bossów. Brak złożonych
relacji między bohaterami, i pobocznych wątków powoduje ,że historia nie
porywa a co najgorsze traci głębie która była przecież tak ceniona przez
fanów pierwowzoru. W filmie na pierwszy plan wysuwa się rywalizacja Kiryu z
Majima i praktycznie jest to najciekawszy wątek..
Miike postarał się jednak
trochę namieszać. początek filmu przedstawiający migawki z kilku oddzielnych
historii prezentuje się bardzo ciekawie. Scena w której w akompaniamencie
stonowanej muzyki widzimy przeprawę oddziału yakuzy przez miasto również
daje radę. Jeśli tylko uda nam się złapać komiksowy charakter jaki
zaserwował nam Miike nie raz zagości na naszej twarzy uśmiech. Fani zwrócą
zapewne uwagę na bardzo szczegółowe oddanie miejscówek występujących w grze
,że wyliczę chodź by halę do bejzbola, charakterystyczne wystawy sklepowe,
nocne kluby, czy słynny sklep z płytami DVD na tyłach którego handluje się
bronią. Nie zabrakło nawet kolorowych płomieni pojawiających się przy
silniejszych uderzeniach, czy specjalnego napoju dodającego siły naszemu
bohaterowi. Są też sceny żywcem wyjęte z gry jak chodź by ta finałowa.
Wszystkie stroje jak i cała scenografia również wiernie odzwierciedla swój
pierwowzór. Niestety smaczki te docenią jedynie fani, dla reszty niektóre
rozwiązania jak wspomniane wyżej płomienie mogą zalatywać kiczem.
Dobór aktorów jest całkiem niezły
chodź ich gra pozostawia czasem wiele do życzenia. Słodka Haruka nie jest na
tyle słodka i niewinna jak powinna być zaś Kazuma trochę za bardzo sztywny
okazuje swoje emocje. Na faworyta wyrasta Goro Kishitani który w roli
psychopatycznego Majimy spisał się rewelacyjnie. Kuleje za to trochę oprawa
dźwiękowa. Zbyt często dialogą towarzyszy głucha cisza, a dwa motywy
muzyczne na krzyż ( przesadzam ) to trochę za mało.
Czas na podsumowanie...
ja osobiście liczyłem na trochę bardziej brudną opowieść. Nie zapominajmy
,że historia przedstawiona w grze była naprawdę świetna, ukazując zawiłe
relacje między klanami, dosadną brutalność, pewną dozę erotyzmu i wulgarny
bardzo cięty język. W wersji na dużym ekranie dostajemy absurdalną opowieść
w której bohaterowie sprawiają wrażenie nadludzi, a komizm i styl Miike nie
każdemu musi sie spodobać. Tym bardziej ,że efekty specjalne ocierają się
mocno o kicz (jak chodź by przelot helikoptera nad miastem) a historia zbyt
często pozostawia wiele niedomówień. Fani gry powinni jednak film zobaczyć
bo reżyser zawarł w nim mnóstwo smaczków które są w stanie wyłapać tylko
oni. Reszcie oglądanie polecam na własna odpowiedzialność.
OCENA
:
6-/10
|