FILMY

 

THE PROMISE

Gatunek - baśń, fantasy, akcja  Produkcja - 2005 Hongkong, Chiny, Japonia Reżyseria -Kaige Chen  Czas -128 min  OBSADA - Cecilia Cheung,  Cheng Qian , Dong-Kun Jang, Nicholas Tse

 

RECENZUJE - ROGER

         

   Każdego recenzenta biorącego pod swoje skrzydła The Promise czeka nie łatwe zadanie. Trzeba sobie uzmysłowić, o czym tak naprawdę jest film i jaki gatunek reprezentuje. Łatwo jest go krytykować, osobom, które widzą w nim tylko naiwna opowieść o latających "chińczykach". Ciężej zrozumieć, iż w zamierzeniu autora miała to być bajka, która swoim rozmachem, symboliką, zabierze Cie w niezwykle barwny i intrygujący świat mitów i baśni. Z drugiej strony przymykanie oka na widoczne gołym okiem wady nie pozwala mówić o filmie w samych superlatywach. Warto, więc poświęcić The Promise swój czas czy nie? Cóż postaram się znaleźć złoty środek...
 
        3000 tysiące lat temu w krainie, w której bogowie egzystowali razem z ludźmi mała szukająca pożywienia dziewczynka imieniem Qingcheng spotyka wróżkę Manshen. Wróżka obiecuje jej niesamowite bogactwo, życie w dobrobycie i urodę, dzięki której będzie mogła uwieść każdego mężczyznę. Cena za takie życie jest jednak wysoka. Nigdy nie zazna miłości. Każdego mężczyznę, którego pokocha czeka śmierć. Dziewczynka zgadza się pochopnie gdyż nie zna skutków swojej decyzji w przyszłości.... Paręnaście lat później Qingcheng jest królową u boku generała. Do jej królestwa przybywa okrutny książę, Wuuhan który dowiedziawszy się o jej niesamowitej urodzie chce pojąć ją na własność i rozpoczyna oblężenie miasta........

      

           Kunlun jest niewolnikiem odkąd pamięta. Nie wie skąd pochodzi ani nie ma określonego celu w życiu. Posiada za to niesamowitą umiejętność szybkiego biegu. Podczas najazdu na barbarzyńców jego zdolności tak przypadają do gustu znanemu z niezwykłej waleczności i odwagi generałowi Guangming, że ten bierze go na swego niewolnika. Wkrótce generał w skutek poniesionych ran zmuszony jest oddać mu swoja zbroje. Wysyła go na ratunek swojego królestwa, które oblężone potrzebuje pomocy. Dla niepoznaki zakłada mu złota maskę. Kunlun dzięki swoim nadnaturalnym zdolnością przybywa z odsieczą bardzo szybko... Na miejscu jego oczom ukazuje się piękna Qingcheng, której życie wisi na włosku...

      

             Tak rozpoczyna sie ta epicka opowieść o miłości, przeznaczeniu i szukaniu celu w życiu... Opowieść pełna intryg, spisków i walki uczucia z przeciwnościami losu. Kogo pokocha Qingcheng ? Czy odnajdzie prawdziwą miłość? Czy zwykły niewolnik ma szanse zostać wybrakiem jej serca ?
 
            Jednego nie można The Promise odmówić. Nagromadzenie przeróżnych wątków poraża. Zemsta, miłość, przeznaczenie, honor, pożądanie, zdrada mógłbym tak wymieniać bez końca. Dla jednych będzie to plus dla drugich minus. Takie rozwiązanie powoduje, że czasem film robi się bardzo niezrozumiały wręcz chaotyczny. Dlatego trzeba go oglądać w skupieniu by nic nie pominąć. Inną sprawą jest samo wykonanie. Jaskrawe barwy wprowadzają pewną groteskowość, ale nadają równocześnie niepowtarzalny klimat. Promise ma swój styl. Kostiumy zachwycają a symboliczne sceny kręcone w przepięknych lokacjach pozwalają jeszcze bardziej wczuć się w baśniowy klimat. Niestety, mimo, iż film miał nieprzyzwoicie wysoki budżet zawiodły trochę efekty specjalne. Czasami zachwycają jak walka Wuhuanem z Kunlunem, innym razem są żenujące jak słynna szarża byków. Co gorsza tych drugich jest znacznie więcej. Psuje to odbiór i nie można na to przymknąć oka.
 
             Do plusów niewątpliwie zaliczyć trzeba genialną muzykę Klausa Badelt'a oraz świetną kreację Nicholasa Tse, który w roli złowrogiego księcia spisał się wyśmienicie. Pozostali aktorzy również dotrzymują mu kroku. Film jak wspomniałem jest bardzo specyficzny. Jeśli kochacie baśnie fantasy, w których symbolika i filozoficzne poszukiwanie prawdy miesza się z niesamowitym klimatem orientalnym powinniście być zadowoleni. Oczywiście Promise nie każdemu przypadnie do gustu. Dla wielu monologi i tezy wygłaszane przez bohaterów będą nic nieznaczącym bełkotem. Dlatego docenią go tylko Ci, którzy dadzą porwać się scenariuszowi i nie zagubią się gdzieś po drodze, co wcale nie jest takie trudne gdyż motywy, jakimi kierują się nasi bohaterowie są często ciężkie do odgadnięcia wręcz niezrozumiałe. Jeśli jednak Wam sie to uda wtedy przyjdzie chwila na wzruszenia czy nawet głębszą refleksję. Trzeba jednak pamiętać, że wykonanie niektórych efektów naprawdę woła o pomstę do nieba i aż za bardzo kontrastuję ze świetnymi zdjęciami w plenerze, oryginalną scenografią i  niesamowitymi kostiumami. I jest to poważna rysa na wizerunku The Promise tym bardziej, że film miał ogromny budżet. Jako całość może sie podobać niektórzy mogą być nawet oczarowani, ale wydaje mi się, że trochę zmarnowano drzemiący w filmie potencjał.

OCENA  :    7/10

 

Plusy:
* przepiękne plenery, zabawa barwą, symbolika scen
* baśniowy klimat
* aktorstwo na wysokim poziomie,
Minusy:
* niektóre efekty specjalne wyglądają żenująco
* zawiły czasem chaotyczny scenariusz nie każdemu przypadnie do gustu