|
Gatunek -horror, thriller
Produkcja -2005
Japonia, USA Reżyseria - Christopher Gans
Czas -126
min OBSADA
- Sean Bean,
Radha Mitchell, Jodelle Ferland, Lurie Holden, Alice Krige
|
RECENZUJE
- ROGER
Już na samym początku recenzji chce uspokoić fanów Silent Hilla. Film sprostał zadaniu i
możemy już świętować bo jest to najlepsza ekranizacja gry w historii kina. I fakt iż konkurencja nie była wymagająca nie ma tu dużego znaczenia :) Powiedzmy sobie szczerze. Do tej pory dobre filmy na podstawie gry to wyjątek. Większość z nich była mierna by nie napisać tragiczna ! Za Silent Hilla wziął się Christopher Gans który wcześniej w dorobku miał taki hit jak "Braterstwo Wilków".
Co ciekawe w filmie wszystkie najważniejsze role obsadziły kobiety. W rolę Allesy i Shanon
wcieliła się Jodelle Ferland i trzeba przyznać, że spisała się całkiem nieźle szczególnie w swojej mrocznej wersji. Świetnie wypadła też Laurie Holden w roli Cybil. Sean Bean jest klasą sam dla siebie więc o nim nawet nie wspominam. Sam film opiera się głównie na scenariuszu pierwszej części gry
chodź reżyser przemycił wiele elementów z kolejnych części mrocznej sagi dodając do tego również cos od siebie. Np. w jednej ze scen widzimy skąd pochodzi ryk tajemniczych syren i co on oznacza. Jest wiele elementów które Gans sprytnie połączył w jedna całość. Zobaczymy pamiętną
scenę z pielęgniarką Lisą i przekonamy się czemu z jej oczu sączyła sie krew, poznamy zastosowanie słynnych płaszczy z maskami które przyozdabiały
ściany w mrocznej wersji Silent Hilla. Mamy też wiele wątków i smaczków które
odkryją tylko fani gry ,że wymienię chociażby postać piramidogłowego. Niestety nie wszystkie pomysły
Gansa wypaliły o czym za chwile.
Sam wygląd miasta Silent Hill odwzorowano bezbłędnie. Wszędobylska mgła i popiół
prószący
z nieba, charakterystyczne budynki i reklamy, opustoszałe ulice, zarwane drogi,
zasyfiałe zaułki. To jednak nic w porównaniu z efektem przemiany miasta w jego demoniczną wersje. Będziecie szukać szczęki na podłodze. Efekt jest nie do opisania. Ściany gniją, tynk odpada, pojawiają się przerdzewiałe kraty a z ziemi zaczyna buchać ogień. Skąd my to znamy ? :) Fani gry poczują
się jak w domu podczas odwiedzin w szkole z drewnianymi ławeczkami i płacząca dziewczynką w toalecie,
kręgielni sierocińcu czy hotelu. Scenografia robi ogromne wrażenie i jest jak żywcem
wyjęta z gry. Efekty komputerowe zachwycają a co najważniejsze nie ma się wrażenia ich przesytu.
Poza tym większość potworów to ucharakteryzowani ludzie którzy spisali się na medal. I tu znowu przychodzi na
myśl scena z demonicznymi pielęgniarkami które reagują na światło latarki głównej bohaterki.
Gwarantuje, że moment w którym Rose będzie się w ciemności przekradać miedzy nimi
zapamiętacie na długo. Nie mogło oczywiście zabraknąć cudownej muzyki w wykonaniu Akiry Yamaoki.
Swoją role w filmie spełnia doskonale. Trzeszczące radio, syreny, psychodeliczne
dżwięki .. .to wszystko dobrze znamy :)
Do tej pory wyrażałem się o filmie w samych superlatywach. Czas trochę ponarzekać :) Po pierwsze
każdy fan musi się przygotować na pewne nieścisłości względem gry. O ile fakt obsadzenia głównej roli przez
kobietę czy pojawienie się w mieście tajemniczej sekty można jakoś przełknąć tłumacząc to zagraniem na
potrzeby filmu tak faktu, iż zrezygnowano z wielu odnośników do diabła, Boga i
religii wybaczyć nie mogę. Przecież Silent Hill czerpie garściami z tej tematyki. Chyba reżyser przestraszył
się kontrowersji. Ale przez to fabuła została bardzo spłycona a w niektórych momentach ( wspomniana wcześniej sekta )
wręcz banalna. Wielu osobom nie podobał się tez fakt, iż w Silent Hillu
mieszkają zwykli ludzie. I trzeba im trochę przyznać racji bo nie pasuje to
w ogóle do klimatu. Ciecia dosięgły także słynną zakonnice Dahlie. W grze była mocnym charakterem. Tu została fatalnie zagrana i prezentuje
się żałośnie. Czasem ma się wrażenie, że Gans sam nie wiedział do kogo adresować ten film. Do niedzielnych
widzów czy fanów. Wybrał środek przez co fani muszą na pewne rzeczy przymknąć oko. Gra zostawiała wiele wątków do własnej interpretacji graczowi,
film zaś podaje nam większość na tacy. Dziwne jest również to, że
nie jest on wcale taki straszny. Niby wszystko gra ale brakuje tego napięcia które towarzyszyło nam podczas
gry a momentów w których włos jeży się na głowie jest zdecydowanie za mało.
Cóż nie można mieć wszystkiego.
No to już sobie ponarzekałem :) Podsumowując jednak całość fani Silent
Hilla nie powinni się zastanawiać. To najlepszy film na podstawie gry. Z genialna scenografią, efektami, muzyką i mnóstwem smaczków które wyłapią tylko fani. Szkoda,
że tak mocnych motywów jak ten z gwałcicielem w łazience nie znalazło się
trochę więcej. Zabrakło większego napięcia i tego klimatu
zaszczucia który towarzyszył nam podczas gry. Ciężko ten film ocenić. Na
pewno wart jest obejrzenia. Jeśli kolejne filmy na podstawie gier
będą trzymać przynajmniej taki poziom nie mam nic przeciwko by pojawiały
się jak najczęściej. Cóż mogło być lepiej ale ......poczekajmy na drugą
część :) Oby :)
OCENA
:
7/10
|