FILMY

 

SWEET RAIN Shinigami no Seido

Gatunek - dramat, fantasy, romans  Produkcja - Japonia 2008  Reżyseria - Masaya Kakei  Czas -111 min  OBSADA - Takeshi Kaneshiro, Manami Konishi, Ken Mitsuishi, Sumiko Fuji

 

RECENZUJE - ROGER

 

 
             Przeglądając kolejne zapowiedzi filmu w postaci klimatycznych plakatów i zdjęć, w których to Takeshi Kaneshiro i jego czworonóg prezentowali się bardzo stylowo i majestatycznie, wyobraziłem sobie, że będzie to produkcja z mroczną historię i z głębszym przesłaniem. Było tak do czasu, gdy zobaczyłem pierwszy zwiastun, który zburzył całkowicie moją wizję filmu dosyć mocno studząc entuzjazm... zupełnie niepotrzebnie...

             Obraz wyreżyserował Masaya Kakei na podstawie powieści Kotaro Isakiego o tym samym tytule a historia w nim przedstawiona opowiada losy Boga Śmierci (lub jak kto woli żniwiarza) imieniem Chiba, który w ostatnim tygodniu życia swojej ofiary schodzi na ziemie by zadecydować czy ma ona umrzeć czy może musi jeszcze cos zrobić na tym świecie. Jego następnym celem staje się dwudziesto siedmio letnia Kazue Fujiki (grana przez Manami Konishi) pracująca, na co dzień w pobliskim biurze. Przez kolejne siedem dni Chiba będzie obserwował ofiarę w akompaniamencie rzęsistego deszczu (pojawia sie zawsze, gdy żniwiarze schodzą na ziemie), oraz odsłuchiwania muzyki (bo jest to jedyna rzecz, jaką bogowie śmierci uwielbiają robić, gdy schodzą na nasz padół). Trzeba do tego zaznaczyć ,że Chiba nie jest osamotniony w swoim fachu i podczas swojego pobytu na ziemi przyjdzie mu spotkać innych "shinigami".

              Wielu za amerykański odpowiednik Sweet Rain podaje film "Meet Joe Black", w którym główną rolę zagrał Brad Pitt i jest w tym sporo racji. Bo wbrew pozorom nie jest to wcale opowieść o umieraniu a bardziej o ludzkiej egzystencji, przemijaniu, o tym jak można zmarnować bądź wykorzystać daną nam szansę. Melancholijny czasem wręcz dołujący wydźwięk filmu miesza się z elementami groteski, nutką romantyzmu i komedii, ale co najważniejsze ogląda się go bardzo dobrze. Spory w tym udział ma sam Kaneshiro (po sześciu latach wrócił do japońskiej produkcji), który zagrał brawurowo i wzbudza u widza niesamowitą sympatię praktycznie już od pierwszych minut filmu. Jego ciągła zmiana imagu, niewinność i ignorancja "ziemskich" zwyczajów, gestykulacja czy w końcu sposób bycia, stają się w pewnym momencie główną siłą filmu. Słodka i niewinna Manami również spisała się rewelacyjnie a jej wzbudzająca opiekuńcze odruchy postać prześladowana przez telefonicznego zboczeńca jest rewelacyjnie nakreślona i wzbudza u widza pozytywne emocje.

            Jednak głównymi bohaterami spektaklu pozostają cały czas Chiba i jego pies (nawiasem mówiąc bardzo inteligentny) zmienia się jedynie sceneria i drugoplanowe role, bo film oprócz wspomnianego juz wątku Kazue przedstawia jeszcze dwie inne odrębne historie. Najgorzej wypada sam środek i perypetie jednego z członków Yakuzy, które mocno spowalniają akcje i wyraźnie odstają od pozostałych dwóch historii. Będzie tu za to trochę klepania po mordkach i strzelania co nie do końca pasuje do klimatu i nastroju jaki budowany jest od samego początku. Jak się można spodziewać wszystkie trzy opowieści w wielkim finale zazębiają się by zaskoczyć widza i odkryć skrywane karty scenariusza. Sęk tylko w tym, że co bardziej inteligentni widzowie domyślą się całej intrygi już na samym początku trzeciej historii.

              W filmie doszukać możemy się wielu metafor i symboli. Dla przykładu ciągle padający deszcz jest oznaką oczekiwania na lepsze chwile życia, na promyk słońca, który wszystko zmieni. Każda deszczowa pora kiedyś ma swój koniec, tak jak po zimie przychodzi wiosna. Oczywiście konstrukcja filmu nie jest wcale prosta, bo zachodzi pytanie, co będzie jeśli żniwiarz zaangażuje sie w jakiś związek, bądź życie swojej ofiary? Co jeśli odezwą się emocje i postąpi wbrew temu co powinien? I czy kiedykolwiek dane mu będzie obejrzeć blask promieni słońca? Te pytania pozostawię bez odpowiedzi polecając Wam jednocześnie Sweet Rain na deszczowe wieczory. Film może nie jest specjalnie mroczny, ale na pewno poruszy nie jednego widza pasując idealnie zarówno na seans w samotności jak i z kobietą u swego boku...

 

 

OCENA  :    7+/10

Plusy:
* postać żniwiarza grana przez Kaneshiro
* wciągający początek
* poruszający i dający do myślenia
Minusy:
* "druga" opowieść
* koniec trochę za bardzo przewidywalny