FILMY

 

TOKYO!Tôkyô!

Gatunek - dramat Produkcja - Japonia, Korea Płd, Francja, Niemcy 2008 Reżyseria - Michel Gondry,   Leos Carax, Joon-ho Bong Czas - 110 min  OBSADA - Fujitani Ayako, Kase Ryo, Denis Lavant, Yu Aoi, Teruyuki Kagawa

 

RECENZUJE - miaka

 

Tokyo! to niezwykły film, podzielony na trzy części. Łączy w sobie trzy historie, opowiedziane przez trzech reżyserów- w dodatku tzw. gaijinów  (jap. obcy , nie-Japończyk). Każda z nich jest inna, jednak wbrew pozorom krążą one wokół tego samego tematu. To my kształtujemy miasto, czy miasto kształtuje nas?

I-Interior Design

         Bohaterką pierwszej historii jest dziewczyna (Fujitani Ayako) która przyjechała do Tokio wraz ze swym chłopakiem (Kase Ryo) . Jest ukazana jako osamotniona kobieta, która dopiero szuka swojego miejsca w życiu, a przyjazd do metropolii sprawił, iż zrozumiała dzielące różnice pomiędzy nią a jej przyjaciółmi. Jej partner, który goni za marzeniami, nie wspiera jej, a wręcz strofuje. Żeby tego było mało, pewnego ranka dziewczyna odkrywa, że zamienia się w … krzesło! Owa historia, rzeczywiście skłania do refleksji nad naszym postępowaniem i ślepą pogonią za karierą. Może jednak najprostsze rozwiązania są najlepsze?

         Ta część filmu, została wyreżyserowana przez Michaela Gonery. Dzięki zagranicznemu reżyserowi możemy przyjrzeć się prawdziwemu Tokio - oczami obcokrajowca. Żadne czasopisma nie podają stanu domów mieszkalnych do wynajęcia. Żadne strony internetowe nie przedstawią nam dokładnie, jakie są kontakty pomiędzy japończykami lub jak długo stoi się w korkach w centrum miasta. Zatem warto obejrzeć ten film, choćby dla porównania swojej wiedzy.Muzyka ogranicza się do kilku utworów, jednak doskonale wkomponowują się w film. Nie jest to żadna rewelacja, lecz autor chciał zapewne skupić się na przesłaniu.

II-Merde

          Część druga, wyreżyserowana przez Leosa Carax’a , opowiada historię Merde (franc. cholera) (Denis Lavant)- okrutnej i wstrętnej zarazem kreatury. Żyje w ściekach i wychodzi tylko po to by się najeść i sterroryzować życie przechodniów. Wygląd owego stworzenia odstraszyłby nie jednego – ślepy na jedno oko; paznokcie tak długie, że zaczęły się zwijać; ruda broda rosnąca w poprzek. Do tego dziwny chód i niekompletne ubranie. Żywi się wyłącznie pieniędzmi i kwiatami. Dlatego też, japońskie władze musiały wziąć się do roboty i odnaleźć kreaturę. Niestety, okazało się, że Merde posługiwał się dziwnym językiem, który mógł zrozumieć tylko jego pobratymiec. Jednakże, na ` scenie` pojawia się znany francuski prawnik ( a do tego niesamowicie podobny do Merde), który zgodził się na tłumaczenie rozprawy, na której główny bohater miał zostać oskarżony o morderstwo.

       Przyznam, że opowieść jest, co najmniej dziwna i przykuła najmniej mojej uwagi. Każdy film trwa mniej więcej 30 minut, więc można się przemęczyć. Ukazuje życie człowieka, który szczerze nienawidzi Japończyków. Dlaczego wybrał właśnie ich? Bohater udziela odpowiedzi, pod koniec filmu, – chociaż mnie nie zadowala. Gdyby dłużej się nad tym zastanowić może znalazłoby się jakieś sensowne wytłumaczenie. Każdy może mieć inne przemyślenia, co do przesłania tej części filmu. Muzyki nie zauważałam w ogóle. Mając przed sobą taką postać jak Merde trudno zwrócić uwagę na cokolwiek innego. Zwłaszcza próbując domyślić się, z jakich pobudek działał.

III-Shaking Tokyo

       Trzecia część to opowieść o hikikomori (Teruyuki Kagawa) –człowieku, który całkowicie wycofał się z życia społecznego. Ciekawie opowiedziana historia o sile miłości i odizolowaniu społecznym. Została wyreżyserowana przez Bong Joon-ho.

      Początkowo nie wiemy, że historia dzieje się w niedalekiej przyszłości. Ot, bohater postanowił nie wyściubiać nosa poza drzwi swojego mieszkania. W dodatku ma skłonności pedantyczne. Przewrót następuje, gdy spotyka śliczną dostawczyni pizzy (Yu Aoi). Po tak długim odizolowaniu od świata, nagle poczuł potrzebę bliskości z drugą osobą. Co ciekawsze , dostawczyni nie jest człowiekiem. W ciągu 30 minut możemy zobaczyć poczynania mężczyzny, który szuka prawdy, miłości i pragnie zmian. Może w każdym z nas tkwi owy hikikomori?

        Ostatnią część bardzo miło się oglądało, co nie oznacza, że jest to romansidło. Nie, po prostu przedstawia potrzebę kontaktów międzyludzkich.

          Podsumowując, film jest ciekawy, nie tylko ze względu na wielość reżyserów. Temat, który porusza jest bardzo współczesny. Nie jest to lekki film i nie każdemu przypadnie do gustu, ale gorąco go polecam! Uważam, że faktycznie powinniśmy się zastanowić, czy nie ograniczamy siebie poprzez życie w nieustannym pośpiechu i zgiełku.

 

OCENA  :    7/10

Plusy:
* Japonia oczami obcokrajowców
* ukazanie współczesnych problemów
* dający do myślenia
Minusy:
* druga cześć filmu trochę odstaje od reszty