|
Gatunek -
akcja,
przygoda Produkcja -
2005
SEGA
Kluczowe postacie -
Toshihiro Nagoshi
(producent),
Hase Seishu
(scenarzysta) |
RECENZUJE
- ROGER
Shenmue było grą,
której sprzedaż nie
zachwyciła
krawaciarzy z Segi
zwłaszcza, gdy
weźmiemy poprawkę na
budżet, jaki na nią
przeznaczono. Coś
jednak w tym jest,
że kultowe gry nigdy
się specjalnie nie
sprzedają. Tak było
z Ico, tak było z
Okami tak też było z
Shenmue. Tym
bardziej dziwi mnie
fakt, iż mają one
milionowe rzesze
fanów, którzy kalają
się przed ich
geniuszem i płaczą
nad niską,
sprzedażą. A ja się
pytam gdzie byli Ci
wszyscy fani, gdy
gra się nie
sprzedawała? Ilu z
nich to zwykli
krzykacze, którzy
postępują w myśl
zasady "kultowe
równa się modne" a w
domu na półkach z
grami walają
mainstremowe "popierdułki".
Dlaczego o tym
wspomniałem? Może,
dlatego, że pierwsza
cześć, Yakuzy
również nie
sprzedała się
rewelacyjnie? A
może, dlatego, że
wielu uznaje ją za
duchowego
spadkobiercę Shenmue?
Idąc tym torem
mógłbym dojść do
wniosku, że Yakuza
spełnia wszystkie
kryteria do bycia
kultową. Nie jest to
jednak takie proste,
bo o ile grze nie
można odmówić
ogromnego potencjału
tak są pewne
aspekty, które Sega
musi dopracować.
Kazuma Kiryu to
kozak, jakich mało.
Zawsze potrafi
zachować zimna krew,
jest skory do
poświeceń, lojalny,
ma powodzenie u
kobiet a i z dyńki
wyjedzie jak trzeba.
Szczególnie ta
ostatnia zdolność
jest w świecie
Yakuzy bardzo
przydatna, bo Kazuma
będzie musiał obić
facjaty całym
zastępom skośnookich
oprychów. Pech
sprawił, że juz na
samym początku gry
nasz bohater
uwikłany zostaje w
aferę, po której
trafia do więzienia.
A to wszystko w
momencie, gdy jego
gangsterska kariera
zaczynała się
rozwijać a on sam
chciał założyć swój
własny klan. Kazuma
dorastał w
sierocińcu wraz z
dwójką oddanych
przyjaciół, jakimi
byli Nishiki i Yumi.
Niekorzystny zbieg
okoliczności
sprawił, że Kazuma
wylądował w
wiezieniu po tym jak
wziął na siebie winę
za morderstwo
jednego z bossów
japońskiego
podziemia, którego w
akcie desperacji
uśmiercił Nishiki.
Gdy po 10 latach
wychodzi na wolność
wszystko, co znał do
tej pory zmieniło
się nie do poznania
a osoba, za którą
poświecił tyle lat
życia stała się jego
wrogiem. Jednak to
tylko początek
intryg, jakie
zaserwował nam w
scenariuszu Hase
Seishu znany
japoński pisarz,
którego kryminalne
opowieści pojawiły
się na dużym ekranie
wyreżyserowane przez
Takashiego Miikea (w
tym także Yakuza).
Na wolności Kazuma
poznaje małą
dziewczynkę o
imieniu, Haruka,
która poszukuje
swojej matki a także
rozwikła zagadkę
zniknięcia stu
milionów dolarów,
które zostały
skradzione jednemu z
najgroźniejszych
klanów. Kto stoi za
tą całą intrygą,
jaki związek ma z
tym mała Haruka,
gdzie podziała się
Yumi oraz jak
zakończy się
spotkanie z dawnym
przyjacielem? To
tylko część wątków
niezwykle bogatego
scenariusza, który
jest jedną z
głównych zalet
Yakuzy. Dochodzi do
tego mnóstwo wątków
pobocznych, jak
perypetie uwikłanego
w sprawę detektywa
Date czy też wojny
miedzy
rywalizującymi o
wpływy klanami.
Podczas gry poznamy
całą plejadę
barwnych postaci i
to zarówno po dobrej
jak i złej stronie
barykady. Myślę, że
postać
psychodelicznego
Majimy zapamiętacie
na bardzo długo...
Całości dopełniają
świetnie
wyreżyserowane
filmiki, które mimo
iż wykonane są na
silniku gry dają
radę i co
najważniejsze
wciągają.
Jednak Yakuza nie
samym scenariuszem
stoi, a drugim
cholernie mocnym
atutem jest
Kamurocho. Jest to
nic innego jak
fikcyjna dzielnica
Tokyo bardzo
pieczołowicie
wykonana z
charakterystycznymi
dla tego regionu
neonami, host
klubami, masą
szyldów reklamowych,
restauracjami i
wszystkim tym, co
każdy fan Japonii
rozpozna w mgnieniu
oka. Oczywiście
ulice wypełnione są
całą masą skośnych
ludzików, dzięki
czemu poznamy cały
przekrój japońskiego
społeczeństwa, od
zapracowanych
biznesmenów, przez
piszczące nastolatki
aż po żuli, dla
których beczka ze
smoła i butelka
winiaka są
najlepszymi
kompanami. Modele
postaci wykonano
bardzo starannie
chodź drażni czasem
ich nagłe
doczytywanie się,
ale można do
przywyknąć. Lepsza
mogłaby być też
animacje gdyż czasem
ma się wrażenie, że
główny bohater jest
sztywny jak kij od
szczotki szczególnie
gry wspomnimy
kultowe już, Shenmue.
Ocenę za grafikę
obniżają również
nierówne lokacje, bo
o ile samo miasto
jest odwzorowane
cudownie tak
niektóre zamknięte
lokacje straszą
powtarzalnymi
teksturami nie
najwyższej jakości.
Rewelacyjnie spisuje
się za to oprawa
dźwiękowa, głosy
postaci podłożono
wręcz perfekcyjnie,
co jeszcze bardziej
buduje brudny klimat
Yakuzy. Nie ma się
jednak, czemu dziwić
skoro jedną z osób,
która podkładała
głos był sam Michael
Madsen. Nie
oszukujmy się
produkcja Segi to
gra dla dorosłych, a
"fucki" i rzucanie
mięchem to chleb
powszedni większości
scen i dialogów. Nie
zabraknie tez małej
dawki erotyzmu,
wyrywania lasek,
hotelowego sexu czy
sklepików z filmami
porno, ale o tym za
chwile. Chwała Sedze
za to, że nie
próbowała na siłę
ugrzeczniać
produktu, co by
sprzedać go jak
największej liczbie
potencjalnych
klientów. Dzięki
temu możemy się
cieszyć dorosła grą
z dorosłym
scenariuszem bez
zbędnych
kompromisów.
Yakuza ma jeszcze
jeden bardzo mocny
atut, jakim jest
długość gry. W
każdym rozdziale
przyjdzie nam
wykonać masę misji
pobocznych, w
których prym wiedzie
wyrywanie lasek,
pomaganie okolicznej
społeczności czy
zbieranie
specjalnych kluczy
otwierających
schowki z bonusami.
Zwłaszcza
randkowanie sprawia
mnóstwo frajdy, bo
Twoim celem jest
udzielanie
odpowiedzi w taki
sposób by zdobyć jak
największą liczbę
serduszek, dzięki
którym zdobywamy
sympatię dziewczyn.
Można się pokusić o
inne sztuczki jak
obdarowanie ich
prezentami,
założenie ozdób czy
wypachnienie się
jakimś „brutalem”.
Ale to nie wszystkie
atrakcje, bo wraz z
postępami w grze do
Twojej dyspozycji
oddana zostanie
specjalna arena
gdzie będziesz mógł
wziąć udział w
nielegalnych
walkach, czy też
przystąpić do
turnieju. Nie
zapominajmy też o
mini gierkach,
których jest również
sporo, że wymienię
choćby salon gier
Segi, halę do
bejzbola czy kasyno
z całą gamą
automatów na żetony.
A to i tak nie
wszystkie atrakcje,
jakie czekają na
Ciebie w Kamurocho.
Wszystko pięknie a
jak prezentuje się
system walki, który
jest przecież jednym
z kluczowych
elementów Yakuzy? Tu
bywa różnie o
rewolucji w żadnym
wypadku nie ma mowy,
choć znalazło się
kilka elementów
wyróżniających go z
tłumu. Walki
najczęściej odbywają
się na wcześniej
przygotowanych
miejscówkach, w
które przenosimy się
po krótkim loadingu.
Jeszcze tylko
prezentacja
"zawodników" i
możemy zaczynać.
Pole walki jest
ograniczone a
najczęściej musimy
obic japy kilku
oprychom naraz. I tu
wychodzi na jaw
najważniejsza
bolączka systemu -
lockowanie, które
jest niewygodne,
często utrudnione
przez prace kamery i
po prostu mało
intuicyjne. Cieszy
za to spory wachlarz
ciosów, które możemy
wzbogacić o kolejne
dzięki specjalnych
punktom exp
zdobywanym po walce.
Jednak
najfajniejszym
patentem, który
urozmaicił nużące na
dłuższą metę
pojedynki jest pasek
HEAT po
naładowaniu, którego
możemy wykonać ciosy
specjalne. I tu
poznajemy drugie dno
systemu, bo
możliwości jest
naprawdę sporo, a
często są one bardzo
widowiskowe. Naszych
przeciwników możemy
zasponsorować
spotkanie ze ścianą
bądź meblami, które
przyozdabiają
pomieszczenia, ale
także wykorzystać
jeden z wielu
przedmiotów, jakie
podnieść możemy z
ziemi. I nie chodzi
mi tu tylko o takie
standardy jak
bejzbol, czy katana,
ale wszelkiego
rodzaju obiekty
otoczenia z
rowerami, fotelami i
szyldami reklamowymi
na czele. Oczywiście
możemy stosować
uniki, zejścia czy
nawet wyprowadzać
kontry, ale, po co
skoro o wiele
łatwiej jest
naładować pasek HEAT
i wykonać jedną z
wielu kończących
akcji. I mimo iż
przez to system
staje sie trochę
monotonny michy
obija się bardzo
przyjemnie.
Yakuza
to produkt
dopracowany w niemal
każdym calu i mimo
iż jest parę
elementów, nad
którymi można było
posiedzieć trochę
dłużej nigdy nie
schodzą one poniżej
pewnego poziomu. Bo
dla przeciętnego
gracza będzie to
bardzo solidna gra,
w którą warto będzie
zainwestować swoje
oszczędności zaś dla
wszystkich fanów
Japońskiej pop
kultury produkt
wręcz kultowy. Ja
nalezę do tych
drugich, więc można
powiedzieć, że
Yakuza w pełni
zaspokoiła moje
oczekiwanie a na
drobne
niedociągnięcia
przymknąłem oko gdyż
gra porwała mnie
nietuzinkowym,
dorosłym
scenariuszem,
solidnym systemem
walki oraz masą
subquestów, które
pozwalają spędzić w
Kamurocho
kilkadziesiąt
niezapomnianych
godzin. Dla
wszystkich
wielbicieli Japonii
obowiązkowy, „must
have"...
OCENA
:
8+/10
<back> |