|
Gatunek - thriller Produkcja
- Japonia Reżyseria -Norio
Tsuruta Na podstawie mangi Tsunody Jirou Czas -
94 min OBSADA
- Hideki Satomi, Lawrence Chou , Siu-Ming Lau
|
RECENZUJE
- ROGER
Yogen to drugi film z serii "J-horror Theater" z cyferką vol 2 w
tytule. Za reżyserie wziął się Norio Tsuruda ,który miał
wcześniej pod swoimi skrzydłami takie filmy jak Ring Zero czy Kakashi. Mimo iż jest to film
zupełnie inny gatunkowo niż Kansen ( pierwszy film tej serii) mimowolnie
starałem się go porównać z poprzednikiem.
Nana to pięcioletnia dziewczynka która jest oczkiem w głowie swoich
rodziców. Wraca właśnie z rodzicami z urlopu. Gdy samochód zatrzymuje się
przy budce telefonicznej ich życie zmienia się o 360 stopni. Hideki Satomi ojciec
Nany podczas wysyłania maila we wspomnianej wyżej budce zauważa gazetę.
Gazetę w której czyta o wypadku samochodowym w którym ginie.....jego córka.
Ma się to wydarzyć za parę minut. Lekko zmieszany wychodzi na zewnątrz. W
gazecie wyraźnie widzi zdjęcie swojej córki. Chwile potem samochód w którym
siedzi Nana zostaje staranowany przez ciężarówkę a Nana ginie. Tak zaczyna
się Yogen. Czy Hideki wraz z żoną rozwiąże zagadkę śmierci swojej córki?
Jaki miała z tym związek tajemnicza gazeta? I czy można oszukać
przeznaczenie ?
Yogen to kolejny dowód na to ,że japońskie kino grozy to nie tylko zjawy w
długich czarnych włosach. Nawet ciężko powiedzieć czy jest to horror.
Bardziej thriller. W porównaniu z Kansenem jest na pewno bardziej poważny,
utrzymany w zupełnie innym stylu. W trakcie filmu obserwujemy śledztwo które
powoli ujawnia kolejne fakty. Widzimy jak zmienia się główny bohater
dręczony wyrzutami sumienia. W rolę Hidekiego świetnie wcielił się Hiroshi
Mikami. Rozpacz, dezorientacja, załamanie psychiczne, czy w końcu desperacja
i walka z przeznaczeniem. To wszystko doskonale zagrał Mikami. Partneruje mu
piękna Noriko Sakai znana nam przede wszystkim z roli w drugiej klątwie. I
spisuje się również bardzo dobrze.
Nie wszystko jednak zagrało tak jakbyśmy tego chcieli. Film jest dosyć
nierówny. Mocny początek trochę ślamazarny środek i naprawdę świetna i
dosadna końcówka. Gdyby nie ostatnie 15 minut można by uznać ,że film jest
nudny. Zabrakło trochę tempa, podniesienia napięcia w niektórych momentach.
Film sam w sobie nie jest straszny chodź są momenty w których podskoczymy do
góry. Najczęściej jest to strach wywołany jakimś nagłym uderzeniem, czy
trzaskiem chodź jak wspomniałem końcówka filmu jest naprawdę mocna i zmienia
koncepcje całego filmu. Za to efekty specjalne prezentują się znacznie
lepiej niż w Kansenie. Widać ,że popracowano nad tym elementem. Scena
wypadku ukazana z różnej pespektywy, wizje spalonego dziecka czy kobiety bez
twarzy muszą się podobać. Inna sprawa ,że są filmy które efektami
wyprzedzają zarówno Kansena jak i Yogen o kilka lat. Ważne jednak ,że efekty
nie sprawiają wrażenia kiczowatości jak to było w Kansenie i spełniają swoje
zadanie.
Podsumowując Yogen to typowy thriller. Nastawiając się na horror srogo się
zawiedziecie. Solidne japońskie kino, z ciekawym zakończeniem chodź dość
ciągnącym się środkiem. W moim odczuciu lepszy od Kansena zarówno w kwestii
scenariusza jak i realizacji. I nie ma zjaw w długich włosach co dla
niektórych może być plusem.
OCENA
:
7/10
|